Archive for Styczeń, 2012

Dzieci uzdolnione

Termin „uzdolniony" w znaczeniu stosowanym na świecie odnosi się do około 2 procent populacji, czyli do ludzi o wyjątkowej inteligen­cji. Uzdolnione dzieci rodzą się w różnych rodzinach bez względu na pochodzenie społeczne. Nie należy mylić dziecka szczególnie uzdol­nionego z bystrym i rozbudzonym intelektualnie normalnym dziec­kiem o wysokiej inteligencji i motywacji do osiągnięć, którego rodzice również charakteryzują się silną motywacją w tym zakresie.

Czasami rodzice uzdolnionego dziecka nie uświadamiają sobie, co dzieje się w głowie ich stale dopytującego się o coś, niezwykle aktyw­nego, często nieuważnego, niesfornego malucha. Zdarza się nawet, że takie dziecko uważa się za nadpobudliwe. Szkoły niechętnie oferują szczególnie uzdolnionym dzieciom trudniejsze i bogatsze treściowo zadania. Bywa, że dzieci te źle wypadają w ogólnokrajowych testach, ponieważ już w wieku siedmiu lat są rozczarowane nauką, znudzone szkołą, i do sprawdzianów nastawione nieprzychylnie.

Jeśli uważasz, że twoje dziecko jest szczególnie uzdolnione, poroz­mawiaj o tym z wychowawcą szkolnym. Może należałoby pomyśleć o indywidualnym toku nauczania. Przedtem jednak musisz zgłosić się z dzieckiem na badanie poziomu inteligencji do psychologa edukacyj­nego, który wypowie się w tej sprawie.

Zwykła szkoła może wypracować specjalny system nauczania dla zdolnych i szczególnie uzdolnionych dzieci. Nauczyciel powinien zna­leźć czas na rozszerzanie im materiału i pogłębianie wiedzy. Kiedy na przykład klasa zajmuje się dinozaurami, taki uczeń może dostać książ­kę wprowadzającą do paleontologii. Uzdolniony uczeń powinien mieć dostęp do dobrej biblioteki i byłoby idealnie, gdyby przydzielono mu na kilka godzin w tygodniu indywidualnego opiekuna, który by spra­wował pieczę nad jego rozwojem intelektualnym.
Wielu rodzicom wydaje się, że tylko niezależne szkoły są w stanie zaspokoić potrzeby zdolnego dziecka. Nie zawsze jest to zgodne z prawdą. Często prywatne placówki preferują dydaktyczne metody skierowane do całej klasy, a więc nastawione na średni poziom inte­lektualny uczonej grupy. Zdolne dzieci nudzą się wtedy i frustrują.

W domu eksperci radzą ukierunkowywać zainteresowania zdolnych dzieci na zadania otwarte, które można dowolnie rozwijać.

Zaburzenia mowy i rozwoju językowego

Występuje bardzo wiele zaburzeń mowy, funkcji językowych, moto­ryki, które mogą stwarzać trudności w nauce. Niektóre problemy z mową uwarunkowane są okresową głuchotą (na skutek nawracają­cych zapaleń ucha) we wczesnym okresie życia. Są też dzieci, u których zaburzenia mowy występują razem z innym rodzajem niesprawności lub są przez tę niesprawność spowodowane. Silne jąkanie lub seple­nienie uniemożliwia poprawną komunikację. Niektóre zaburzenia funkcji językowych lub afazje występują samodzielnie i nie są związa­ne z innymi chorobami.

W pewnych przypadkach dziecko nie potrafi posługiwać się słowa­mi w sposób zrozumiały dla otoczenia, w innych nie jest w stanie zro­zumieć rozmowy albo pojęć abstrakcyjnych, takich jak czas, emocje. Zaburzenia mowy i rozwoju językowego mogą współwystępować z in­nymi problemami, między innymi z dysleksją czy dyspraksją (trudno­ści w wykonywaniu ruchów niezbędnych przy mówieniu lub w innych czynnościach, jak pisanie, rysowanie, podskakiwanie, bieganie).

Instytucja, która pomaga dzieciom w przezwyciężaniu trudności w mowie i języku, nazywa się AFASIC – Overcoming Speech Impair­ments.

Dysleksja

Dysleksja, kiedyś wyśmiewana jako wymysł rodziców do uzasadnia­nia trudności w nauce własnych pociech, definiowana jako zaburzenie tej części mózgu, w której zachodzi proces przetwarzania graficznych znaków liter i cyfr widzianych na kartce, obecnie jest kategoryzowana jako specyficzna trudność w nauce, która może upoważniać dziecko do orzeczenia o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Ocenia się, że średnio jedno dziecko w klasie jest dotknięte dysleksją w stopniu, któ­ry znacząco utrudnia mu naukę.
Rodzice muszą walczyć, żeby u dziecka rozpoznano dysleksję, po­nieważ nie wszyscy nauczyciele to potrafią.

Wiele objawów przed okresem, w którym dziecko zaczyna czytać, powinno uczulić rodziców na prawdopodobieństwo wystąpienia dysleksji. Zwróć uwagę na dziecko, które:

•        Zaczęło późno mówić i uporczywie przekręca wyrazy i wyrażenia.

•        Ma utrzymujące się trudności z drobnymi czynnościami, w których trzeba rozróżniać lewą i prawą stronę.

•        Wykazuje dużą niezgrabność ruchową podczas zabaw na boisku – skakania, przeskakiwania, kopania piłki.

•        Ma trudności z koncentracją.

•        W rodzinie są osoby, o których wiadomo, że są dyslektyczne.

Objawy te mogą wskazywać na dysleksję, ale nie są jej wyznacznika­mi. Gdyby tak było, mój syn nie potrafiłby czytać, a tymczasem, gdy miał pięć i pół roku, czytał na swój wiek doskonale, a nie umiał zawią­zać sznurowadeł.W szkole dyslektyczne dziecko ma wielkie trudności w opanowaniu pisania i czytania, większe, niż wynikałoby to z jego ogólnej inteligen­cji. Uczeń z dysleksją uporczywie odwraca litery i cyfry, ma trudności z zapamiętaniem sekwencji, takich jak kolejność dni tygodnia, oraz z koncentracją, nie potrafi zawiązać sznurowadeł i w końcu, czemu nie należy się dziwić przy tylu niepowodzeniach, jest stale sfrustrowany i rozkojarzony.
Brytyjskie Towarzystwo Dysleksji rekomenduje, aby osoby z dysleksją były nauczane przez wykwalifikowanych nauczycieli stosujących ustruk- turalizowany, multisensoryczny program nauki pisania i czytania. Od rodziców oczekuje się, że nie tylko będą wykonywać z dzieckiem okre­ślone ćwiczenia, ale przede wszystkim będą dbać o jego poczucie wła­snej wartości. Rodzice powinni nagradzać wszelkie postępy dziecka, za­chęcać do wysiłku i jak najwięcej czasu spędzać na głośnym czytaniu. Dyslektyczne dzieci często doskonale radzą sobie z komputerami.

Szkoła

Pierwszy dzień w szkole

Pierwszy dzień w szkole wywołuje niepokój, ale również jest niezwy­kle ekscytujący. Przygotuj się dobrze zawczasu na tę chwilę: wybierz w bibliotece atrakcyjną obrazkową książkę o pierwszym dniu ucznia i dzień wcześniej zgromadź wszystkie potrzebne rzeczy.
Łatwość, z jaką twoje dziecko poradzi sobie w szkole w pierwszych dniach, w dużej mierze zależy od jego stażu w przedszkolu. Dziecko, które nie ma doświadczeń przedszkolnych – szczęśliwie takich dzieci jest coraz mniej – będzie poszkodowane nie tylko pod względem edu­kacyjnym, ale również społecznym.

Czasami jednak nawet dzieci, które mają za sobą pobyt w przed­szkolu, dopiero po pewnym czasie adaptują się w szkole. Mówi Diana:

 Przez pierwsze dwa tygodnie Isac (pięciolatek) popłakiwał każdego ran­ka, nie rozumiał, dlaczego jest wysyłany tak daleko od domu, dlaczego musi nosić „drapiące" skarpetki. Aż pewnego dnia zdarzył się cud. Chło­piec bez grymaszenia poszedł do szkoły.

Nim dziecko pójdzie do szkoły, musi być w stanie samodzielnie ko­rzystać z toalety i pamiętać o myciu rąk po wyjściu.
W wieku siedmiu lat dzieci powinny umieć „wytrzymać" do prze­rwy, ale do próśb młodszych o wypuszczenie do łazienki nauczyciele odnoszą się ze zrozumieniem.

Przed rozpoczęciem szkoły twoje dziecko powinno umieć się ubrać i rozebrać przy minimalnej pomocy w trudniejszych czynnościach – sznurowaniu butów, wiązaniu krawata, zapinaniu mankietów. Ważne jest, aby dziewczynki potrafiły wciągnąć rajstopy. Nauczycielka po lek­cji wychowania fizycznego nie da rady odkręcić piętnastu par źle wło­żonych nogawek rajstop. Jeśli w szkole nie obowiązuje mundurek, wy­bierz z szafy kilka zestawów praktycznych ubrań dla dziecka, a te naj­modniejsze zaoszczędź na weekendy.
Nie pozwól starszemu rodzeństwu ani sąsiadom opowiadać strasz­nych historii o pani z pierwszej klasy, ani o tym, co starsi chłopcy ro­bią pierwszakom.

Dokładnie przeczytaj rozkład pierwszego dnia. Zostań z dzieckiem przez kilka minut, ale nie przeciągaj pożegnania. Jeśli ono jest zdener­wowane, twoja obecność nie poprawi sytuacji. Łzy prawdopodobnie przeznaczone są dla ciebie. Z chwilą, gdy opuścisz budynek, nauczy­cielowi łatwiej będzie poradzić sobie z dzieckiem i wprowadzić je w szkolną atmosferę.

Jeśli pracujesz i zależy ci na karierze, przynajmniej raz w tygodniu spróbuj przyprowadzać dziecko lub je odbierać. Kontakt ze szkołą w tym okresie jest ważny dla ciebie, nawet jeśli nie możesz sobie po­zwolić, żeby przychodzić codziennie.

Mówi Rowena:

Moja córka w wieku czterech lat rozpoczęła naukę w bardzo wymagającej prywatnej szkole. Dopiero po trymestrze uświado­miłam sobie, że popełniłam wielki błąd, a to dlatego, że tam nie bywa­łam. Córka wracała autobusem. Kiedy samemu odbiera się dziecko, można zaobserwować, jak się ono zachowuje po lekcjach i ma się możli­wość rozmawiania z innymi rodzicami na temat panującej w szkole at­mosfery.

Trudno jest wyciągnąć od dzieci, co dzieje się w szkole. Jeśli odmo­wie mówienia o szkole towarzyszą inne niepokojące objawy – trudno­ści ze snem, moczenie nocne, niechętne wybieranie się do szkoły – po­winnaś wzmóc czujność, ponieważ dziecko może być dręczone przez inne dzieci. Natomiast zwykła powściągliwość w mówieniu jest nor­malna. O klasie mojego syna dowiedziałam się najwięcej od jego sza­lenie wygadanej koleżanki, urodzonej redaktorki kroniki towarzyskiej. Jeśli na pytanie, co dzisiaj było w szkole, uzyskujesz odpowiedź, że nic, wypróbuj następujące metody:

•        Pytaj o przebieg dnia młodszą siostrę lub brata, gdy starsze zorien­tuje się, że jest to sposób na zwrócenie twojej uwagi, może zacznie mówić. Jeśli uda ci się skierować rozmowę na to, co wydarzyło się w klasie, a nie na plotki, że podobno ktoś na korytarzu widział ol­brzymiego szczura, możesz być zadowolona z siebie. Twoja taktyka się sprawdza.

Kilka praktycznych porad w sprawie zwierząt

PSY

Wszystkie szczeniaki są cudowne, ale, jak sami o tym dobrze wiemy, wiele piesków ląduje na poboczach autostrad lub w schroniskach dla zwierząt, ponieważ nie sprawdziły się jako bożonarodzeniowe prezen­ty dla naszych milusińskich.

Nigdy, absolutnie nigdy nie kupuj pieska pod wpływem chwilowego impulsu. Zanim się zdecydujesz, przemyśl to co najmniej przez kilka miesięcy. Nawet maleńki piesek jest skomplikowaną istotą, mającą rozmaite potrzeby i nawyki. Wiele popularnych ras to pierwotnie psy przeznaczone do pracy, którym potrzeba więcej ćwiczeń i ruchu, niż daje bieganie po przydomowym ogródku. A więc musisz mieć dużo miejsca i taki rozkład dnia, który umożliwia zabieranie psa przynaj­mniej dwa razy dziennie na porządny spacer. W dzień ktoś powinien być w domu z czworonogiem. Musisz być przygotowana na wysokie ra­chunki od weterynarza, niekiedy kłopotliwe zabiegi pielęgnacyjne oraz odrobaczanie, stosowanie środków przeciwpchelnych itp. Zabie­gana, zapracowana rodzina raczej nie powinna decydować się na psa.


KOTY

Koty są znacznie łatwiejsze w utrzymaniu. Pamiętaj jednak, że ko­cie pchły lubią ludzi i że dzieciom z astmą kot w domu na pewno nie służy. Prawdopodobnie wszystkie futerkowe ssaki uczulają, ale koty wymienia się na pierwszym miejscu. Dzieci nie powinny dotykać ku­wety na odchody. Koty często są źle nastawione do dzieci i nie odwza­jemniają okazywanych im uczuć. Chociaż niektóre rasy, na przykład devon rex, potrafią być tak oddane i przyjacielskie jak pies.


KRÓLIKI

Mówi Ismene:


Nasz królik i świnka morska żyją razem. Królik dyry­guje świnką. Jest bardzo pocieszny, a świnka trochę głupawa.

Kim dodaje:

Króliki są bardziej kłopotliwe, niż inne zwierzęta. Wymaga­ją codziennego czyszczenia. Jeden zrobił się agresywny i ugryzł moją córkę, czym ją do siebie zraził tak bardzo, że już nie chciała się nim opiekować.

Miło jest słyszeć, że króliki, które przecież mają tak niewielką przestrzeń pomiędzy uszami, znacznie różnią się charakterami. Do­świadczenia Ismene i Kim pokazują, że każdy zwierzak może stać się osobowością w rodzinie – czasem miłą, czasem nieprzyjemną. Króli­ki niektórych ras lubią być przytulane i głaskane. Klatki z królikami mogą stać na zewnątrz i być wnoszone tylko na zimę, albo mogą ca­ły rok stać w szopie, garażu, na podeście. Klatka dla dwóch małych lub średniej wielkości zwierzaków powinna mieć rozmiary przynaj­mniej 150x60x60 cm i być podzielona na zakrytą część do spania z posłaniem oraz część dzienną z kuwetą na podłodze. Klatkę nale­żałoby czyścić codziennie, szczególnie dokładnie sprzątać podczas ciepłych, letnich miesięcy, żeby uchronić podopiecznych od paskud­nej, bardzo poważnej choroby wywoływanej przez muchy mięsne. Larwy tych much dosłownie wgryzają się w ciało królika i powodują śmierć zwierzęcia. Jedynym zabezpieczeniem przed chorobą jest pe­dantyczne utrzymywanie czystości, mycie nie tylko klatki, ale i pupy królika.

Królik potrzebuje więcej przestrzeni do biegania, niż ludziom się wydaje. Większość rodzin nie jest w stanie zapewnić stałego wybiegu, wymaga on dużo miejsca i specjalnego, głęboko wkopanego ogrodze­nia, które uniemożliwiałoby królikowi ucieczkę. Wygodniejszy jest wy­bieg przenośny z drucianej siatki, który można ustawić na trawie.
Króliki są płochliwe i należy się z nimi obchodzić delikatnie. Mówi Ismene:

 Moja dziewięcioletnia córka bardzo niepokoiła się o królika, wiedząc, że w nocy będą puszczane fajerwerki. Zaproponowała, żebyśmy wzięli królika do domu. Wybuchnęla płaczem, gdy po pierwszych wystrza­łach zobaczyła zwierzątko skulone w rogu klatki. Ucieszyłam się, że na­prawdę przejęła się jego losem.

Z reguły dzieci opiekują się zwierzętami mało systematycznie. Zda­rza się im, jeśli nie przypomnimy, zapomnieć o nakarmieniu swojego pupila nawet przez kilka dni.


ŚWINKI MORSKIE

Słodka, idealna do głaskania, ale bardzo śmierdząca bestia i raczej trudna do pielęgnowania, zwłaszcza przez małe dzieci, ponieważ w stosunku do swoich rozmiarów jest zadziwiająco ciężka. Klatkę nie wystarczy tylko zamiatać, trzeba także myć ją wodą z mydłem i suszyć, a gdy nie ma słońca, nawet suszarką do włosów.

Świnki morskie, jak przekonała się o tym Ismene, mogą żyć razem z królikami. Potrzebują podobnych warunków. Mają tendencje do podporządkowywania się większym współtowarzyszom. Odmiany o długim włosie trzeba codziennie szczotkować, co nie jest proble­mem, gdy w rodzinie jest wielbicielka lalki Barbie, zaś gdy takiej oso­by nie ma, obowiązek spadnie na ciebie. Świnki jedzą dużo owoców i warzyw, codziennie muszą się wybiegać. Są delikatne, słabego zdro­wia, często wymagają interwencji weterynarza, co z pewnością jest ko­rzystne dla lekarza, ale nie dla twoich finansów.

Poproś właściciela sklepu zoologicznego lub hodowcę, żeby poka­zali tobie i dzieciom, jak bierze się zwierzęta na ręce. Wytłumacz dzie­ciom, że zwierzątko to nie zabawka i można mu zrobić krzywdę, postę­pując bezmyślnie. Króliki, świnki morskie, chomiki, szynszyle i inne gryzonie potrzebują kawałków drewna do ogryzania, by mogły ścierać zęby. W przeciwnym razie wyrosną bardzo długie i zwierzątka nie czu­ją się z tym dobrze.


CHOMIKI

Chomiki śmierdzą, z reguły prowadzą nocny tryb życia i przed wie­czorem nie są specjalnie ekscytujące dla dzieci. W okresie zimowym to dobre rozwiązanie, ponieważ budzą się i wyglądają cudownie, właśnie gdy dzieci wracają ze szkoły. Są łatwe do hodowania, ale krótko żyją. Tak jak myszy i szczury, lubią bawić się na kole i potrzebują do gryzie­nia czegoś więcej, niż tylko klatkę. Lubią zakopywać się głęboko, na przykład w trocinach, i mają zwyczaj robienia zapasów żywnościowych w kącikach klatki, które, jeśli ich w porę nie znajdziesz, pokrywają się pleśnią.

Louise, matka czwórki dzieci, opowiada:

Zawsze uważaliśmy, że chomiki są dobrymi zwierzakami dla dzieci. Uwielbiają biegać po dom­ku dla lalek. Moja dziewięcioletnia córka ma chomika i z własnej inicja­tywy sama się nim zajmuje. Robi to bardzo dobrze. Sprawdzam, czy zwie­rzątko ma wodę i pokarm, ale nigdy nie muszę jej o tym przypominać.

Miranda, matka dwójki dzieci i właścicielka kilku zwierząt, mówi:


Chomiki są nieco za szybkie dla małych dzieci. Z powodu rozwijanych przez nie prędkości prawdopodobieństwo, że zostaną upuszczone jest du­że, a upadek nawet z wysokości kilku centymetrów może być dla nich groź­ny. Inną wadą „konstrukcyjną" chomika są torebki policzkowe, które ła­two ulegają uszkodzeniu, wtedy trzeba szybko udać się do weterynarza.


SZYNSZYLE

Prowadzą nocny tryb życia. Muszą mieć w diecie przemysłowo pro­dukowaną granulowaną karmę. Należy je trzymać w dużych klatkach, z ładnymi wybiegami do zabaw.

Najlepiej trzymać razem dwa zwierzątka tej samej płci, jako że ge­neralnie trzymanie jakichkolwiek ssaków w osamotnieniu jest okru­cieństwem.


SZCZURY I MYSZY

Mniej popularne niż chomiki, ale dostarczające równie dużo przy­jemności. Myszy szybko się poruszają, ale oswojone łatwo dają się złapać. Robią dobry użytek z opakowań po płatkach śniadaniowych, ponieważ kochają bawić się w tekturowych pudłach. Śmierdzą umiar­kowanie, więc jeśli co drugi dzień posprzątasz im klatkę, nie będzie problemu przykrego zapachu

Myszy i szczury lubią bawić się na kole, które musi być solidne, że­by łapy i ogon nie zostały przytrzaśnięte, potrzebują też miejsca do chowania się i moszczenia. Szczury są bardzo inteligentne i trzeba je umysłowo stymulować, czemu służą drabinki, zabawki i labirynty. Dzieciom sprawi wielką frajdę wymyślanie nowych rozrywek dla szczurów. W akwarium, w przeciwieństwie do klatki, mysz i inne gry­zonie mogą z satysfakcją wkopywać się w grube warstwy materiału do moszczenia się, a my nie musimy się martwić, że wygryzą dziurę. Zda­niem Mirandy, która od lat hoduje różne zwierzęta, szczur jako zwie­rzę domowe zajmuje drugie miejsce po psie. Miranda mówi:

Szczur jest większy od dłoni, równie łatwy do hodowania jak chomik czy świnka morska, ale inteligentniejszy. Szczury domowe są ślicznie różnokolorowo ubarwione. Jeśli nie mają kontaktu ze swoimi dzikimi braćmi, nie ma z nimi poważniejszych problemów zdrowotnych.


MYSZOSKOCZKI

Doskonałe zwierzątka domowe dla osób bez inicjatywy lub niezor- ganizowanych, choć dobrze znający ich obyczaje utrzymują, że wyma­gają regularnego zainteresowania i wiele uwagi. Trzyma się je w du­żych akwariach, które przykrywa się gęstą drucianą siatką, a do środka sypie trociny i wkłada ustawione na różnej wysokości kawałki tektury, drewienka, pojemniki po jajkach, rolki, szpulki, które służą im do za­bawy. Myszoskoczki należy trzymać w miejscu zacienionym, żeby nie były narażone na przegrzanie.

W naturze zwierzątka te żyją na pustyni, więc zadowalają się maleń­kimi ilościami wody, są suche i „bezzapachowe". Trzeba tylko pamię­tać o regularnym podawaniu wody do ustawionej otworem do dołu butelki i codziennym uprzątaniu niezjedzonego pokarmu. Porządne czyszczenie wystarczy przeprowadzać raz na trzy miesiące.

Wielką zaletą myszoskoczków jest dzienny tryb życia i przyjazne na­stawienie do innych. Żołnierze mieli je ze sobą podczas wojny w Za­toce Perskiej, trzymali myszoskoczki w kieszeniach na piersiach. Jeśli złapiesz zwierzątko za ogon, zewnętrzna skóra z ogona zejdzie (me­chanizm obronny), zachowaj jednak ten fakt w tajemnicy przed dzieć­mi, żeby nie zrobiły maleństwu krzywdy. Jeżeli to się zdarzy, niezbęd­na jest pomoc weterynarza.


WĘŻE

Eksperci nie akceptują posiadania przez dzieci schwytanych dzikich zwierząt i doradzają, aby tylko wychowane w niewoli gady trzymać w domu. Ponadto uważają, że węże nie nadają się dla dzieci poniżej je­denastego roku życia. Jeśli jednak nie masz nic przeciwko trzymaniu toreb zdechłych myszy lub jednodniowych piskląt w zamrażalniku, średniej wielkości wąż, a takie są najpopularniejsze, jest dobrym wy­borem dla zaganianej rodziny. Węże wymagają dokładnego czyszcze­nia tylko raz na sześć miesięcy i karmienia nie częściej niż raz na ty­dzień. Córka Mirandy dzięki wężom zyskała szacunek rówieśników w swojej nowej szkole. Miranda opowiada:

Hodujemy północnoamery­kańskie węże, każdy ma około dwóch stóp długości (czyli mniej więcej 30 cm). Dzięki nim córka nabrała większej pewności siebie. Uwielbia zabie­rać je do szkoły na dzień otwarty i prezentować się z wężami okręconymi wokół szyi. Pierwszy raz poprosiła o węże, gdy miała osiem łat. Ja odmó­wiłam, bo nie lubię węży, ale jej ojciec, Jim, obiecał się nad tym zastano­wić i zrobić rozeznanie. Teraz trzymam w ręku węże i kiedy trzeba, kar­mię. Zakładam rękawice do ich czyszczenia, choć wcale się nie brudzą, a ich odchody zamieniają się w pył i znikają. Potrafią przeżyć miesiące bez karmienia, co stanowi istotny problem, ponieważ nie sprzyja wyrabia­niu poczucia obowiązku u dziecka, a raczej kształtuje przekonanie, że jak odłoży się coś do jutra, to też będzie dobrze. Poza tym węże nie są szczegolnie ekscytujące. Większość czasu przesypiają zwinięte pod kłodą drze­wa, a ożywiają się nieco tylko wówczas, gdy są głodne.

Węże wymagają niezwykle starannego obchodzenia się z nimi i war­to poprosić doświadczonego hodowcę o dokładne instrukcje, jeśli chcemy, by były pod opieką dzieci. W akwarium powinny znaleźć się gałęzie i skałki oraz dwa pudła ustawione pod grzejącą lampą, a także chłodne, zacienione miejsce. Akwarium musi mieć dobrą wentylację i nie może stać w miejscu narażonym na bezpośrednią operację sło­neczną. Karmienie żywym pokarmem nie jest ściśle zabronione, ale wiele jest głosów przeciwnych. Jeśli twoje dziecko odczuwa niepoha­mowaną potrzebę podania do akwarium żywej myszy, zwróć mu uwa­gę, że mysz w samoobronie może ugryźć węża, a to będzie przykre dla jego przyjaciela. Jeśli wąż niezbyt interesuje się nieruchomą, rozmro­żoną myszką, trzeba nią trochę pomachać.
Myślę, że o wężach już wystarczy.


ROBAKI

Pudło dla robaków można zrobić z dwóch ustawionych równolegle kawałków pleksi przyklejonych do ramy zrobionej z drewienek i skle­jonych lub zbitych razem. Wypełnij przestrzeń pomiędzy taflami plek­si różnorodnymi warstwami gleby, na przykład torfem, piaskiem, żwi­rem i rozkruszona kredą. Delikatnie złap kilka robaków w ogródku i włóż je do przygotowanego pojemnika wraz z liśćmi. Resztę wykona­ją robaki – zaczną wkrótce drążyć fascynujące korytarze. Przekonacie się szybko, jak ważne są dla gleby. Może uda się wam zobaczyć, jak ciągną liście z powierzchni w głąb. Hodowanie robaków i innych tego typu pełzających istot, jak na przykład patyczaków, ma zarówno aspekt praktyczny, jak i psychologiczny: robakom wystarczy niewiele miejsca, pomagają dzieciom przemóc strach i obrzydzenie, a ponadto rozbudzają ducha do prowadzenia naukowych badań.


PATYCZAKI

Dzięki patyczakom można w jakiś sposób spożytkować przycięte gałęzie krzewów ligustru, pod warunkiem że nie są spryskane płynem przeciw insektom. Innych specjalnych walorów nie mają, towarzysza­mi nie są szczególnymi. Wyglądają interesująco, dobrą zabawą jest szukanie ich w klatce (łatwo jest je omyłkowo wyrzucić wraz ze stary­mi roślinami), która powinna być na tyle wysoka, żeby patyczaki wspi­nając się, mogły wyleźć ze swojej starej skóry. Trzymaj rośliny do je­dzenia w wodzie, której powierzchnię pokryj watą lub pokrywką, żeby insekty nie wpadły i nie utopiły się. Naucz dzieci, żeby obchodziły się z patyczakami delikatnie i nie straszyły nimi babci, jeśli nie przez wzgląd na babcię, to na humanitarne traktowanie insektów.


PTAKI

Nie znalazłam ani jednej szczęśliwej rodziny, w której dzieci w ja­kimkolwiek stopniu byłyby zainteresowane trzymaniem ptaków w klatce, choć przypuszczam, że takie istnieją.

Kanarki i papużki naprawdę potrzebują specjalnego pomieszczenia do fruwania, naturalnych grzęd z gałęzi drzew owocowych, zabawek i towarzystwa innych ptaków, czyli powinny mieć warunki, jakie może im zapewnić ogród zoologiczny.


ŻÓŁWIE

To zadziwiające, że dziecko może się silnie przywiązać do zwierzę­cia tak bardzo pomarszczonego, nienadającego się do przytulania i nudnego jak żółw. Być może kontrast między masywnym wyglądem i rzeczywistą kruchością sprawia, że ludzie są skłonni obdarzać je mi­łością.

Żółw wymaga zadziwiająco skomplikowanej diety, a także po­trzebuje specjalnego domku z białym dachem. Na przykład może to być klatka z przytwierdzonymi nogami, bez drzwi, z dachem poma­lowanym białą farbą lub przykrytym czymś białym, ustawiona na po­deście frontem na wschód. Poza tym żółw powinien mieć ogrodzony drutem wybieg, zabezpieczony przed podkopywaniem, o powierzch­ni przynajmniej dziesięciu metrów kwadratowych, a więc o wymia­rach minimalnych pięć metrów na dwa. Do tego trzeba mu wstawić płaski pojemnik z wodą do przesiadywania i osobny ze świeżą wodą do picia.

Inną komplikacją, tym razem raczej wygodną, z jaką mamy do czy­nienia hodując żółwie, jest hibernacja. Weterynarz poinstruuje cię, jak zważyć żółwia przed zaśnięciem i po wybudzeniu i jakie warunki za­pewnić mu podczas snu – w garażu lub szopie ułożyć na sianie, w moc­nym pudełku z otworami wentylacyjnymi.


RYBKI

Wydatki i trudności związane z urządzeniem akwarium zarówno dla ryb egzotycznych, jak i pospolitych sprawiają, że jest to raczej zadanie dla dorosłych, niż dla dzieci. Niemniej, kiedy akwarium już stanie, dzie­ci z radością będą obserwować pływające ryby. Karmienie i raportowa­nie, czy podopieczne dobrze się czują, może być źródłem prawdziwej satysfakcji. Staw w ogrodzie jest zagrożeniem dla małych dzieci (roz­staw drucianą siatkę lub kratę nad powierzchnią wody, żeby zminima­lizować możliwość wypadku), ale dla starszych jest wspaniałą bramą do natury, szczególnie jeśli uda ci się przyciągnąć żaby i traszki.


ZESTAW RATUNKOWY: UCIECZKA

Niemal każde zwierzę domowe, z wyjątkiem ryby, na jakimś etapie próbuje ucieczki i czasem nie udaje się go odnaleźć, przynajmniej to­bie. Kiedy takie wydarzenie ma miejsce, warto, po uprzednim złapa­niu paskudnego stwora, porozmawiać z dziećmi, dlaczego według nich zwierzę chciało uciec. Uświadomienie sobie przez dziecko, że zwie­rzątko wcale nie jest zachwycone klatką tak bardzo, jak mu się wyda­je, powinno być ważnym doświadczeniem na drodze ku dorosłości.
Przede wszystkim jednak złap waszego chomika. W przypadku ma­łego futerkowego zwierzątka wyproś dzieci z pokoju i stań cicho z ręcznikiem lub ścierką w ręku. Nasłuchuj, skąd dochodzą dźwięki i schwytaj. Nie próbuj złapać go w ręce, lecz zarzuć na niego ręcznik. Jeśli będziesz miała szczęście, on na chwilę znieruchomieje, a wtedy uda ci się go pojmać.
W celu schwytania zbiegłej myszy zostaw na noc słoik z jedzeniem na dnie, położony na boku, oparły o solidny stos książek. Jest duża szansa, że rano w słoiku ujrzysz uciekiniera. Delikatnie przenieś go do klatki i podaj wodę. Myszoskoczki również dają się na to nabrać.

Mamo, kocham chomika

Według powieściopisarki Alice Thomas tragedia ludzkiej egzysten­cji polega na tym, że mężczyźni kochają kobiety, kobiety kochają dzie­ci, a dzieci kochają chomiki. Dorośli uważają, że każde dziecko pra­gnie mieć swoje zwierzątko i rzeczywiście większość naszych pociech marzy o posiadaniu zwierzaka na tyle silnie, że potrafi przekonać ro­dziców do spełnienia prośby. Kocham go, przekonasz się! Tymi słowa­mi odezwał się kiedyś do mnie mój czteroletni syn, przyglądając się malutkiemu, brązowemu ślimaczkowi, którego znalazł na spacerze i ustanowił natychmiast swoim wiernym towarzyszem. Przez godzinę brązowy ślimak otoczony był miłością i dobrocią, o jakiej żaden mię­czak nawet nie śnił, a potem został zwrócony do naturalnego środowi­ska i całkiem zapomniany.

Często kupuje się zwierzątka dzieciom w nadziei, że opiekując się nimi, nauczą się odpowiedzialności. Niestety, są to jedynie pobożne życzenia, a prawda jest taka, że to mama sprząta, wyprowadza, karmi, pielęgnuje. Dzieci od czasu do czasu zainteresują się pupilem, niejed­nokrotnie doprowadzając biedne, malutkie zwierzątko do szału w myl­nym przekonaniu, że je bawią.

Mówi Kirstie, matka dwojga dzieci, mieszkająca na przedmieściu w domu z dużym ogrodem i garażem (idealne warunki dla psa lub kota):


Jestem nikczemną matką, nie lubię zwierząt w domu. Kiedyś dzieci miały dwie złote rybki. Nikt się nimi nie interesował, były kar­mione i tyle. Jedna rybka zdechła, potem druga. Usunęłiśmy z Henrym akwarium z salonu, nie mówiąc nic dzieciom. lataliśmy, nie uzyskując odpowiedzi, czy zauważyły jakieś zmiany. Wreszcie po tygodniu zaczę­ty błagać, żeby im w końcu powiedzieć, o co chodzi, i mąż kazał im po­patrzeć na półkę nad radioodbiornikiem. Nagłe spostrzegły brak akwa­rium i zalały się łzami. Pomyślałam wtedy, że mogło być gorzej. Nasza rodzina miała jeszcze raz kontakt ze światem zwierzęcym. Wzięliśmy na weekend ze szkoły chomika. Znudził się dzieciom w niedzielę wie­czorem.

Ośmioletni synek Theresy stracił zainteresowanie chomikiem po miesiącu i teraz zwierzątkiem opiekuje się jego ojciec. Nadal jednak twierdzi uparcie: Kocham chomika, naprawdę go kocham! Jego mama nie jest tego pewna.

W Wielkiej Brytanii panuje sentymentalne przekonanie, że dzie­ciom potrzebne są zwierzaki. A przecież niektóre dzieci, choćby dzie­ci Kirstie, nie mają zamiłowania do zwierząt. Z drugiej strony, zwie­rzętom dzieci są potrzebne jak kula u nogi. Jeśli więc dziecko nie jest prawdziwym opiekunem zwierzątka, nie ma się co oszukiwać, że po­czuje się za nie odpowiedzialne. Gdybyś chciała poważnie traktować „naukę odpowiedzialności", powinnaś przestać karmić oraz poić zwie­rzaka i nawet nie przypominać dziecku, żeby się tym zajęło, a to prze­cież byłoby okrucieństwem. Nie jestem wcale pewna, czy zwierzęta są najlepszym materiałem do wyrabiania u dzieci poczucia odpowiedzial­ności, jak to się powszechnie uważa, zwłaszcza że złe ich traktowanie jest przestępstwem.

Zwierzęta domowe nie powinny służyć jedynie takiemu celowi. Ob­cowanie z nimi dostarcza mnóstwo przyjemności. Są cudownymi kom­panami i obiektem fascynacji. Często stanowią rodzaj katalizatora, po­magają nieśmiałym, zamkniętym w sobie, zaburzonym emocjonalnie dzieciom przełamać barierę blokującą okazywanie emocji. Wzbudza­ją czułość i sympatię.

Dostarczają także pierwszych doświadczeń z zakresu seksu i śmierci, szczególnie śmierci. Dla mnie jednym z po­wodów, dla których warto trzymać zwierzęta, jest właśnie to, że umierają. W naszym życiu prawie nie mamy kontaktu ze śmiercią. Ludzie umierają w szpitalach, nie zawsze widzimy ich ciała. Miran­da, matka dwójki dzieci, piętnasto- i dziesięcioletniego, która ma dom pełen zwierząt, opowiada:

Kiedy moje dzieci są czymś zmartwio­ne, zwykle mawiają: „Szkoda, że już nie ma z nami Heidi" (nasz stary pies).

Metoda bezpestycydowa

Można wykryć owsiki i pozbyć się ich bez faszerowania dziecka pestycydami, a także bez dość niesympatycznego zabiegu, jakim jest oglądanie w nocy, przy latarce, odbytu dziecka w poszukiwaniu roba­ków.

Kup w aptece rolkę przylepnej, niewywołującej uczuleń taśmy chi­rurgicznej (miękka, biała papierowa taśma, zwykle używana do przy­twierdzania opatrunków) w najszerszym dostępnym rozmiarze – 5 cm. Codziennie na noc zaklejaj nią ściśle odbyt pacjenta. Pozostaw ją aż do rana. Jeśli podejrzewasz, że owsiki zaatakowały całą rodzinę, po­traktuj w ten sposób każdego domownika.

Samice owsików przyklejają się do taśmy, gdy wychodzą z odbytu, by złożyć jaja, przyklejają się do niej również same jaja. Taśma także zapobiega rzadkiemu zjawisku, jakim jest wpełzanie robaka z powro­tem do odbytu po wylęgnięciu się. Zużytą taśmę spal, nigdy nie wrzu­caj do śmieci. Jeśli cała rodzina podda się zabiegowi przez dwa tygo­dnie plus jedną noc, tak na wszelki wypadek, i zastosuje się do podanych czterech zasad postępowania, przerwiecie cylćl zarażania owsikami. Pomysł z taśmą jest absolutnie niezastąpiony dla kobiet w ciąży i matek karmiących. Zgodnie bowiem z ostrzeżeniami wy­twórców standardowych środków przeciw owsikom, nie mogą ich używać.


Psie odchody

Niewielu rodziców zdaje sobie sprawę, że psie odchody mogą być źródłem zakażenia pasożytami, ciężkiej choroby, która może prowa­dzić nawet do ślepoty. Na właścicielach psów leży odpowiedzialność za ograniczanie ryzyka zachorowania przez dzieci. Dzieci również powin­ny dbać o swoje zdrowie, a więc uważać w miejscach publicznych i myć dokładnie ręce po zabawie w parku czy na boisku. Ucz dziecko, żeby nie głaskało ani nie przytulało obcego psa, choćby był bardzo przyja­cielsko nastawiony. Jeśli dziecko wdepnie w psie odchody, oczyść sta­rannie buty i wymyj pod bieżącą wodą, najlepiej na zewnątrz domu. Niektórzy rodzice popadają w obsesję do tego stopnia, że wyrzucają zabrudzone buty. Przestrzeganie higieny jest niezbędne, ale takie działanie – nie.

Inne gatunki wszy

Wszy łonowe są podobne do wszy na głowie, ale wolniejsze. Przy­czepiają się do włosków na ciele, nie tylko do owłosienia łonowego, także do innych owłosionych miejsc, więc kiedy podejmujesz kurację, pamiętaj o wszystkich zagrożonych miejscach. Zakażenie tego rodza­ju insektami następuje głównie podczas kontaktów seksualnych, więc nie stanowi problemu typowo dziecięcego.
Wszy ubraniowe są obecnie rzadziej spotykane niż kiedyś. Żyją w ubraniach, a kiedy mają okazję, gryzą skórę właściciela odzieży. Zostawiają na ciele maleńkie, czerwone, bardzo swędzące punkciki. Dziecko drapie się bez opamiętania i w rezultacie często dochodzi do infekcji skórnej. Gdyby miało to miejsce, poradź się doktora. Dosta­niesz kremy przeciw insektom i wysuszający puder. Należałoby pozbyć się zarobaczonych ubrań i pościeli.


Świerzb

Świerzb także powoduje silne swędzenie i podobnie jak w przypad­ku wszy ubraniowej poradź się lekarza, czy oprócz stosowania specjal­nych płynów z pestycydami na pogryzione miejsca nie musisz zdezyn­fekować ubrań i pościeli.

Oznakami świerzbu są swędzące, czerwone linie na ciele – „jamki" pod skórą – pojawiające się najpierw między palcami i wokół nad­garstków, a potem w innych miejscach. Nie ma śladów powyżej linii szyi i nie skutkują maści stosowane na egzemę.


Owsiki

Owsiki są małymi, białymi robakami, mają około pół centymetra długości i żyją w jelitach. Jeśli twoje dziecko uskarża się na „bardzo swędzącą pupę" i nie może spać, pewnie ma owsiki. Nie musisz zna­leźć ich w kale. U niektórych osób owsiki nie wywołują swędzenia.

Dość łatwo można się ich pozbyć. Pamiętaj, że nawet jeśli podałaś dziecku leki zaraz po stwierdzeniu owsików, silne podrażnienie okoli­cy odbytu będzie się utrzymywało przez przynajmniej dwadzieścia cztery godziny, podczas gdy lekarstwo przechodzi przez drogi pokar­mowe. Nasiadówka w cieplej wodzie z garścią soli kuchennej, a na­stępnie wysmarowanie pupy kremem do pielęgnacji niemowląt, zawie­rającym cynk lub olej rycynowy, na tyle złagodzą dolegliwości, że dziecko będzie mogło zasnąć. Pod piżamę powinno włożyć majtki, aby ograniczyć bezpośredni kontakt między paznokciami a skórą. Rano należy pupę dziecka dokładnie wymyć i wytrzeć papierem toaletowym przed włożeniem bielizny. Nocne ubranie oraz pościel powinny być zmieniane codziennie przez dwa tygodnie po leczeniu.

Podjęcie radykalnych środków jest niezbędne, ponieważ cykl życio­wy owsików jest uzależniony od kontaktu poprzez ręce pomiędzy usta­mi a odbytem. Jaja owsików, niewidoczne gołym okiem, są lepkie po złożeniu i mogą się znajdować nie tylko na ręcznikach, ale także na de­skach sedesowych, klamkach, kurkach od wody itp.

Owsiki nie przedostają się. do innych części ciała – tam lokują się znacznie rzadsze pasożyty – ale po wydostaniu się z odbytu samice mo­gą migrować do pochwy lub cewki moczowej. Jest to bardzo nieprzy­jemna przypadłość i może prowadzić do infekcji oraz moczenia noc­nego. Jeśli przytrafi się malej dziewczynce, nie wpadaj w panikę i nie wywołuj niepokoju. Owsiki mogą przetrwać i rozmnażać się tylko i wy­łącznie w jelitach.

W wypadku zdiagnozowania owsików musisz przerwać łańcuch, w jakim są przekazywane, poprzez jednoczesne wprowadzenie czte­rech zasad postępowania:

1.        Zastosuj leczenie środkami farmakologicznymi lub opisaną niżej metodą bezpestycydową wszystkich domowników, którzy mają owsiki.

2.        Dbaj o higienę rąk. Małe dzieci, które nie potrafią dokładnie wy­trzeć pupy, ułatwiają życie owsikom. Ucz dziecko starannie wycierać pupę, spuszczać wodę w toalecie, myć ręce, utrzymywać czyste i krót­kie paznokcie. Z mycia rąk uczyń przyjemność, szukaj zabawnych my­dełek i ręczników. Oduczaj wkładania palców do ust, ssania palca i ob­gryzania paznokci.

3.        Dbaj o czystość otoczenia, w domu regularnie czyść klozet i umy­walkę. Złe praktyki w żłobkach i przedszkolach, takie jak pomijanie mycia rąk czy używanie tej samej plasteliny do lepienia przez różne dzieci, sprzyjają roznoszeniu się owsików.

4. Dezynfekuj odzież nocną, bieliznę, pościel, ręczniki w gorącej wodzie – 90°C, a potem susz je dokładnie w suszarce, na grzejniku lub na ostrym słońcu. Jaja przeżywają w zimnym, wilgotnym środowisku wiele tygodni, natomiast giną w suchym, ciepłym powietrzu.

Koniec z wszawicą w dwa tygodnie i bez pestycydów

Angielska fundacja zajmującą się higieną, Community Hygiene Concern, opracowała system skutecznego zwalczania wszawicy we wszyst­kich typach włosów bez stosowania pestycydów. Argumentuje, że nisz­czenie wszy za pomocą środków chemicznych nieuchronnie prowadzi do wytworzenia się u tych insektów odporności. Rotacyjne stosowanie różnych preparatów nie zapobiega temu zjawisku, a entuzjastyczne kampanie promocyjne produktów przeciw wszawicy prowadzone przez koncerny farmaceutyczne niestety nie spowodowały spadku populacji wszy. Z punktu widzenia zdrowia człowieka niepokój budzi również fakt częstego stosowania pestycydów. Choć wiadomo, że przemysł farmaceutyczny podejmuje wszelkie możliwe kroki, by środki przeciw wszawicy były bezpieczne dla dzieci, wielu rodziców z zasady stara się ograniczyć do minimum ilość silnych chemikaliów stosowanych w domach.

System zaproponowany przez fundację działa następująco: raz w ty­godniu, szczególnie w ciągu roku szkolnego, przeprowadza się przegląd włosów u wszystkich członków rodziny. W tym celu włosy się dobrze moczy i obficie pokrywa odżywką zwykle dodawaną do płukania. Do zabiegu wykonywanego przy dobrym oświetleniu używa się gęstego, plastikowego grzebienia lub specjalnego, odpowiednio wyprofilowane­go grzebienia na gnidy. Jajka z zarodkami w środku są praktycznie nie do wykrycia. Puste po wykluciu się wszy są owalne, szarawobiałe, poły­skujące perłowo. Samice przytwierdzają je do włosów u samej nasady, blisko skóry, tak aby cieple ciało gospodarza pełniło funkcję inkubato­ra. Im jaja są dalej od skóry, tym dłużej trwa proces dojrzewania. Jeśli nie masz pewności, czy znalazłaś we włosach łupież czy gnidę, sprawdź, jak łatwo schodzi z włosów. Gnidę trudno ściągnąć. Wesz w linii po­dłużnej osiąga 3 mm. Kiedy włosy są mokre i pokryte odżywką, gnidy nie mogą spaść z grzebienia, więc stają się widoczne. Przeczesuj włosy dziecka pasmo po paśmie na całej głowie. Spłukuj grzebień dokładnie albo usuwaj wszy spomiędzy zębów grzebienia wykałaczką lub papiero­wą chusteczką. Powtarzaj tę czynność po każdym przeczesanym paśmie włosów, aby nie wprowadzić żywej wszy ponownie na głowę.

Po wykonaniu przeglądu spłucz z włosów dziecka odżywkę, nadal przeczesuj włosy podczas płukania. Na tym etapie wesz będzie już zu­pełnie mokra, a włosy bardzo śliskie, więc łatwo ją sczesać grzebie­niem nawet z włosów, które, gdy suche, są mocno skręcone.
Usadź dziecko, spłukane włosy zbierz w ręcznik, ale nie wycieraj. Niech woda z nich skapuje, a ty w tym czasie ponownie je przeczesuj i sprawdzaj, co zbiera się na grzebieniu. Wysusz dziecku włosy, a na­stępnie powtórz całą procedurę z kolejnymi członkami rodziny, na ko­niec zostawiając siebie.

Metoda bezpestycydowa, żeby odniosła skutek, powinna być wyko­nywana bardzo systematycznie. Należałoby zaproponować ją w szko­łach jako część zakrojonej na szeroką skalę kampanii przeciw wszawi­cy. Metoda sprawdza się tylko wtedy, gdy cała rodzina w tym samym czasie poddawana jest zabiegom i cały proces powtarzany jest co trzy, cztery dni przez dwa tygodnie. Dzieje się tak dlatego, że sukces gwa­rantowany jest tylko wtedy, gdy uda się usunąć nowe wszy zaraz po wy­lęgu, nim będą w stanie przenieść się na inną głowę. Jeśli więc dzień, w którym rozpoczęłaś zabiegi, oznaczysz jako dzień pierwszy, musisz je powtórzyć dnia piątego, dziewiątego i trzynastego.

Jeżeli zdecydowałaś się na stosowanie pestycydów, przeprowadź kurację jak najszybciej, stosując odpowiedni płyn. W aptekach są do­stępne środki niszczące wszy, zaś służby sanitarne próbują stosować je przemiennie w nadziei, że insekty nie uodpornią się na zawarte w nich substancje czynne. Jednak ze względu na nasilające się obawy, że nie­które z medykamentów mogą zawierać w swoim składzie substancje rakotwórcze, cały system walki z wszawicą za pomocą pestycydów za­czął się załamywać.Postępuj zgodnie z instrukcją dołączoną do płynu przeciw wszawi­cy. Jeśli należy pozostawić go na głowie przez dwanaście godzin, nie skracaj do jedenastu. Po tym czasie wymyj głowę szamponem i póki włosy są mokre, wyczesuj nieżywe wszy i gnidy.

Nieproszeni goście – wszy

Ostatnimi czasy wszy we włosach stały się zjawiskiem nader częstym zarówno w szkołach, jak i przedszkolach. Natomiast ci z nas, którzy wychowali się w środowisku, gdzie nikt nigdy nie miał wszy, reagują obrzydzeniem. Trudno nam zrozumieć, że mogą je mieć czyste, zadba­ne dzieci.

Wszy są malutkimi, pełzającymi insektami osiągającymi rozmiar za­pałczanej główki. Składają jaja we włosach blisko skóry i odżywiają się krwią z naczyń podskórnych. Ich ugryzienia powodują silne swędze­nie, ale mogą też nie dawać objawów nawet przez trzy miesiące. Tak jak ludzie różnią się wrażliwością na ukąszenia komarów i użądlenia pszczół, tak mogą się różnić wrażliwością na wszy.

Tajemnicą jest, jak wszy się rozprzestrzeniają. Lekarze twierdzą sta­nowczo, że są przenoszone podczas bezpośredniego kontaktu głowy z głową. Niektórzy uważają, że gnidy nie mogą być przenoszone na czapkach, ale większość pracujących z dziećmi ma odmienne zdanie. Jedna z dyrektorek szkoły powiedziała, że według niej czapki i słom­kowe kapelusze bardzo przyczyniają się do rozprzestrzeniania się wszawicy (dlatego wolałaby, żeby rodzice nie dawali dzieciom nakryć głowy). Fryzjerzy są zobligowani do przestrzegania reżimu higienicz­nego, więc raczej trudno jest zwalać całą winę na nich.

Lekarze i farmaceuci obstają, że nie można zarazić się wszami z za­każonego oparcia fotela czy siedzenia w autobusie. Inni mówią, że wy- czesana wesz może wpełzać ponownie.

Rzeczywiście jest prawdą, a nie mitem ukutym dla dobrego samo­poczucia rodziców, że wszy uwielbiają czyste włosy. Na czystej głowie lepiej się im żyje, łatwiej jest przebić skórę, żeby dostać się do naczy­nia krwionośnego. Zwykłe szczotkowanie i czesanie suchych włosów nie jest tak skutecznym sposobem pozbywania się wszawicy, jak często niektórzy myślą. Wyczesana z włosów wesz jest wystarczająco przebie­gła, żeby przeżyć i wpełznąć na inną głowę. Wesz bardzo szybko ucie­ka, gdy fryzura jest burzona, na przykład przez mamę kontrolującą stan włosów, dlatego prawdopodobnie nigdy nie zauważysz żywego in­sekta w suchych włosach. Z tego powodu, jeśli nawet personel prze­prowadza w szkole regularne kontrole, nie wyłapuje wszystkich przy­padków wszawicy. Z reguły dopiero gdy na głowie jest więcej niż dzie­sięć wszy, udaje się je wykryć.

Resztki pozostawiane przez insekty – odchody i złuszczony naskó­rek, widoczne są na poduszce dziecka – jest brudna i szarawa. Mogą też wywoływać wysypkę, szczególnie na szyi (podobnie wyglądająca wysypka bywa też spowodowana innymi dolegliwościami skórnymi). Warkocze, końskie ogony oraz inne fryzury z upiętych włosów wyglą­dają uroczo i zapewne zmniejszają ryzyko wszawicy, ale jeśli nie są re­gularnie rozczesywane oraz przeglądane, stanowią istny raj dla wszy, choć woli ona ciepłe środowisko krótkich włosów, ze względu na bli­skość skóry.