Archive for the ‘Mamo, kocham chomika !’ Category

Kilka praktycznych porad w sprawie zwierząt

PSY

Wszystkie szczeniaki są cudowne, ale, jak sami o tym dobrze wiemy, wiele piesków ląduje na poboczach autostrad lub w schroniskach dla zwierząt, ponieważ nie sprawdziły się jako bożonarodzeniowe prezen­ty dla naszych milusińskich.

Nigdy, absolutnie nigdy nie kupuj pieska pod wpływem chwilowego impulsu. Zanim się zdecydujesz, przemyśl to co najmniej przez kilka miesięcy. Nawet maleńki piesek jest skomplikowaną istotą, mającą rozmaite potrzeby i nawyki. Wiele popularnych ras to pierwotnie psy przeznaczone do pracy, którym potrzeba więcej ćwiczeń i ruchu, niż daje bieganie po przydomowym ogródku. A więc musisz mieć dużo miejsca i taki rozkład dnia, który umożliwia zabieranie psa przynaj­mniej dwa razy dziennie na porządny spacer. W dzień ktoś powinien być w domu z czworonogiem. Musisz być przygotowana na wysokie ra­chunki od weterynarza, niekiedy kłopotliwe zabiegi pielęgnacyjne oraz odrobaczanie, stosowanie środków przeciwpchelnych itp. Zabie­gana, zapracowana rodzina raczej nie powinna decydować się na psa.


KOTY

Koty są znacznie łatwiejsze w utrzymaniu. Pamiętaj jednak, że ko­cie pchły lubią ludzi i że dzieciom z astmą kot w domu na pewno nie służy. Prawdopodobnie wszystkie futerkowe ssaki uczulają, ale koty wymienia się na pierwszym miejscu. Dzieci nie powinny dotykać ku­wety na odchody. Koty często są źle nastawione do dzieci i nie odwza­jemniają okazywanych im uczuć. Chociaż niektóre rasy, na przykład devon rex, potrafią być tak oddane i przyjacielskie jak pies.


KRÓLIKI

Mówi Ismene:


Nasz królik i świnka morska żyją razem. Królik dyry­guje świnką. Jest bardzo pocieszny, a świnka trochę głupawa.

Kim dodaje:

Króliki są bardziej kłopotliwe, niż inne zwierzęta. Wymaga­ją codziennego czyszczenia. Jeden zrobił się agresywny i ugryzł moją córkę, czym ją do siebie zraził tak bardzo, że już nie chciała się nim opiekować.

Miło jest słyszeć, że króliki, które przecież mają tak niewielką przestrzeń pomiędzy uszami, znacznie różnią się charakterami. Do­świadczenia Ismene i Kim pokazują, że każdy zwierzak może stać się osobowością w rodzinie – czasem miłą, czasem nieprzyjemną. Króli­ki niektórych ras lubią być przytulane i głaskane. Klatki z królikami mogą stać na zewnątrz i być wnoszone tylko na zimę, albo mogą ca­ły rok stać w szopie, garażu, na podeście. Klatka dla dwóch małych lub średniej wielkości zwierzaków powinna mieć rozmiary przynaj­mniej 150x60x60 cm i być podzielona na zakrytą część do spania z posłaniem oraz część dzienną z kuwetą na podłodze. Klatkę nale­żałoby czyścić codziennie, szczególnie dokładnie sprzątać podczas ciepłych, letnich miesięcy, żeby uchronić podopiecznych od paskud­nej, bardzo poważnej choroby wywoływanej przez muchy mięsne. Larwy tych much dosłownie wgryzają się w ciało królika i powodują śmierć zwierzęcia. Jedynym zabezpieczeniem przed chorobą jest pe­dantyczne utrzymywanie czystości, mycie nie tylko klatki, ale i pupy królika.

Królik potrzebuje więcej przestrzeni do biegania, niż ludziom się wydaje. Większość rodzin nie jest w stanie zapewnić stałego wybiegu, wymaga on dużo miejsca i specjalnego, głęboko wkopanego ogrodze­nia, które uniemożliwiałoby królikowi ucieczkę. Wygodniejszy jest wy­bieg przenośny z drucianej siatki, który można ustawić na trawie.
Króliki są płochliwe i należy się z nimi obchodzić delikatnie. Mówi Ismene:

 Moja dziewięcioletnia córka bardzo niepokoiła się o królika, wiedząc, że w nocy będą puszczane fajerwerki. Zaproponowała, żebyśmy wzięli królika do domu. Wybuchnęla płaczem, gdy po pierwszych wystrza­łach zobaczyła zwierzątko skulone w rogu klatki. Ucieszyłam się, że na­prawdę przejęła się jego losem.

Z reguły dzieci opiekują się zwierzętami mało systematycznie. Zda­rza się im, jeśli nie przypomnimy, zapomnieć o nakarmieniu swojego pupila nawet przez kilka dni.


ŚWINKI MORSKIE

Słodka, idealna do głaskania, ale bardzo śmierdząca bestia i raczej trudna do pielęgnowania, zwłaszcza przez małe dzieci, ponieważ w stosunku do swoich rozmiarów jest zadziwiająco ciężka. Klatkę nie wystarczy tylko zamiatać, trzeba także myć ją wodą z mydłem i suszyć, a gdy nie ma słońca, nawet suszarką do włosów.

Świnki morskie, jak przekonała się o tym Ismene, mogą żyć razem z królikami. Potrzebują podobnych warunków. Mają tendencje do podporządkowywania się większym współtowarzyszom. Odmiany o długim włosie trzeba codziennie szczotkować, co nie jest proble­mem, gdy w rodzinie jest wielbicielka lalki Barbie, zaś gdy takiej oso­by nie ma, obowiązek spadnie na ciebie. Świnki jedzą dużo owoców i warzyw, codziennie muszą się wybiegać. Są delikatne, słabego zdro­wia, często wymagają interwencji weterynarza, co z pewnością jest ko­rzystne dla lekarza, ale nie dla twoich finansów.

Poproś właściciela sklepu zoologicznego lub hodowcę, żeby poka­zali tobie i dzieciom, jak bierze się zwierzęta na ręce. Wytłumacz dzie­ciom, że zwierzątko to nie zabawka i można mu zrobić krzywdę, postę­pując bezmyślnie. Króliki, świnki morskie, chomiki, szynszyle i inne gryzonie potrzebują kawałków drewna do ogryzania, by mogły ścierać zęby. W przeciwnym razie wyrosną bardzo długie i zwierzątka nie czu­ją się z tym dobrze.


CHOMIKI

Chomiki śmierdzą, z reguły prowadzą nocny tryb życia i przed wie­czorem nie są specjalnie ekscytujące dla dzieci. W okresie zimowym to dobre rozwiązanie, ponieważ budzą się i wyglądają cudownie, właśnie gdy dzieci wracają ze szkoły. Są łatwe do hodowania, ale krótko żyją. Tak jak myszy i szczury, lubią bawić się na kole i potrzebują do gryzie­nia czegoś więcej, niż tylko klatkę. Lubią zakopywać się głęboko, na przykład w trocinach, i mają zwyczaj robienia zapasów żywnościowych w kącikach klatki, które, jeśli ich w porę nie znajdziesz, pokrywają się pleśnią.

Louise, matka czwórki dzieci, opowiada:

Zawsze uważaliśmy, że chomiki są dobrymi zwierzakami dla dzieci. Uwielbiają biegać po dom­ku dla lalek. Moja dziewięcioletnia córka ma chomika i z własnej inicja­tywy sama się nim zajmuje. Robi to bardzo dobrze. Sprawdzam, czy zwie­rzątko ma wodę i pokarm, ale nigdy nie muszę jej o tym przypominać.

Miranda, matka dwójki dzieci i właścicielka kilku zwierząt, mówi:


Chomiki są nieco za szybkie dla małych dzieci. Z powodu rozwijanych przez nie prędkości prawdopodobieństwo, że zostaną upuszczone jest du­że, a upadek nawet z wysokości kilku centymetrów może być dla nich groź­ny. Inną wadą „konstrukcyjną" chomika są torebki policzkowe, które ła­two ulegają uszkodzeniu, wtedy trzeba szybko udać się do weterynarza.


SZYNSZYLE

Prowadzą nocny tryb życia. Muszą mieć w diecie przemysłowo pro­dukowaną granulowaną karmę. Należy je trzymać w dużych klatkach, z ładnymi wybiegami do zabaw.

Najlepiej trzymać razem dwa zwierzątka tej samej płci, jako że ge­neralnie trzymanie jakichkolwiek ssaków w osamotnieniu jest okru­cieństwem.


SZCZURY I MYSZY

Mniej popularne niż chomiki, ale dostarczające równie dużo przy­jemności. Myszy szybko się poruszają, ale oswojone łatwo dają się złapać. Robią dobry użytek z opakowań po płatkach śniadaniowych, ponieważ kochają bawić się w tekturowych pudłach. Śmierdzą umiar­kowanie, więc jeśli co drugi dzień posprzątasz im klatkę, nie będzie problemu przykrego zapachu

Myszy i szczury lubią bawić się na kole, które musi być solidne, że­by łapy i ogon nie zostały przytrzaśnięte, potrzebują też miejsca do chowania się i moszczenia. Szczury są bardzo inteligentne i trzeba je umysłowo stymulować, czemu służą drabinki, zabawki i labirynty. Dzieciom sprawi wielką frajdę wymyślanie nowych rozrywek dla szczurów. W akwarium, w przeciwieństwie do klatki, mysz i inne gry­zonie mogą z satysfakcją wkopywać się w grube warstwy materiału do moszczenia się, a my nie musimy się martwić, że wygryzą dziurę. Zda­niem Mirandy, która od lat hoduje różne zwierzęta, szczur jako zwie­rzę domowe zajmuje drugie miejsce po psie. Miranda mówi:

Szczur jest większy od dłoni, równie łatwy do hodowania jak chomik czy świnka morska, ale inteligentniejszy. Szczury domowe są ślicznie różnokolorowo ubarwione. Jeśli nie mają kontaktu ze swoimi dzikimi braćmi, nie ma z nimi poważniejszych problemów zdrowotnych.


MYSZOSKOCZKI

Doskonałe zwierzątka domowe dla osób bez inicjatywy lub niezor- ganizowanych, choć dobrze znający ich obyczaje utrzymują, że wyma­gają regularnego zainteresowania i wiele uwagi. Trzyma się je w du­żych akwariach, które przykrywa się gęstą drucianą siatką, a do środka sypie trociny i wkłada ustawione na różnej wysokości kawałki tektury, drewienka, pojemniki po jajkach, rolki, szpulki, które służą im do za­bawy. Myszoskoczki należy trzymać w miejscu zacienionym, żeby nie były narażone na przegrzanie.

W naturze zwierzątka te żyją na pustyni, więc zadowalają się maleń­kimi ilościami wody, są suche i „bezzapachowe". Trzeba tylko pamię­tać o regularnym podawaniu wody do ustawionej otworem do dołu butelki i codziennym uprzątaniu niezjedzonego pokarmu. Porządne czyszczenie wystarczy przeprowadzać raz na trzy miesiące.

Wielką zaletą myszoskoczków jest dzienny tryb życia i przyjazne na­stawienie do innych. Żołnierze mieli je ze sobą podczas wojny w Za­toce Perskiej, trzymali myszoskoczki w kieszeniach na piersiach. Jeśli złapiesz zwierzątko za ogon, zewnętrzna skóra z ogona zejdzie (me­chanizm obronny), zachowaj jednak ten fakt w tajemnicy przed dzieć­mi, żeby nie zrobiły maleństwu krzywdy. Jeżeli to się zdarzy, niezbęd­na jest pomoc weterynarza.


WĘŻE

Eksperci nie akceptują posiadania przez dzieci schwytanych dzikich zwierząt i doradzają, aby tylko wychowane w niewoli gady trzymać w domu. Ponadto uważają, że węże nie nadają się dla dzieci poniżej je­denastego roku życia. Jeśli jednak nie masz nic przeciwko trzymaniu toreb zdechłych myszy lub jednodniowych piskląt w zamrażalniku, średniej wielkości wąż, a takie są najpopularniejsze, jest dobrym wy­borem dla zaganianej rodziny. Węże wymagają dokładnego czyszcze­nia tylko raz na sześć miesięcy i karmienia nie częściej niż raz na ty­dzień. Córka Mirandy dzięki wężom zyskała szacunek rówieśników w swojej nowej szkole. Miranda opowiada:

Hodujemy północnoamery­kańskie węże, każdy ma około dwóch stóp długości (czyli mniej więcej 30 cm). Dzięki nim córka nabrała większej pewności siebie. Uwielbia zabie­rać je do szkoły na dzień otwarty i prezentować się z wężami okręconymi wokół szyi. Pierwszy raz poprosiła o węże, gdy miała osiem łat. Ja odmó­wiłam, bo nie lubię węży, ale jej ojciec, Jim, obiecał się nad tym zastano­wić i zrobić rozeznanie. Teraz trzymam w ręku węże i kiedy trzeba, kar­mię. Zakładam rękawice do ich czyszczenia, choć wcale się nie brudzą, a ich odchody zamieniają się w pył i znikają. Potrafią przeżyć miesiące bez karmienia, co stanowi istotny problem, ponieważ nie sprzyja wyrabia­niu poczucia obowiązku u dziecka, a raczej kształtuje przekonanie, że jak odłoży się coś do jutra, to też będzie dobrze. Poza tym węże nie są szczegolnie ekscytujące. Większość czasu przesypiają zwinięte pod kłodą drze­wa, a ożywiają się nieco tylko wówczas, gdy są głodne.

Węże wymagają niezwykle starannego obchodzenia się z nimi i war­to poprosić doświadczonego hodowcę o dokładne instrukcje, jeśli chcemy, by były pod opieką dzieci. W akwarium powinny znaleźć się gałęzie i skałki oraz dwa pudła ustawione pod grzejącą lampą, a także chłodne, zacienione miejsce. Akwarium musi mieć dobrą wentylację i nie może stać w miejscu narażonym na bezpośrednią operację sło­neczną. Karmienie żywym pokarmem nie jest ściśle zabronione, ale wiele jest głosów przeciwnych. Jeśli twoje dziecko odczuwa niepoha­mowaną potrzebę podania do akwarium żywej myszy, zwróć mu uwa­gę, że mysz w samoobronie może ugryźć węża, a to będzie przykre dla jego przyjaciela. Jeśli wąż niezbyt interesuje się nieruchomą, rozmro­żoną myszką, trzeba nią trochę pomachać.
Myślę, że o wężach już wystarczy.


ROBAKI

Pudło dla robaków można zrobić z dwóch ustawionych równolegle kawałków pleksi przyklejonych do ramy zrobionej z drewienek i skle­jonych lub zbitych razem. Wypełnij przestrzeń pomiędzy taflami plek­si różnorodnymi warstwami gleby, na przykład torfem, piaskiem, żwi­rem i rozkruszona kredą. Delikatnie złap kilka robaków w ogródku i włóż je do przygotowanego pojemnika wraz z liśćmi. Resztę wykona­ją robaki – zaczną wkrótce drążyć fascynujące korytarze. Przekonacie się szybko, jak ważne są dla gleby. Może uda się wam zobaczyć, jak ciągną liście z powierzchni w głąb. Hodowanie robaków i innych tego typu pełzających istot, jak na przykład patyczaków, ma zarówno aspekt praktyczny, jak i psychologiczny: robakom wystarczy niewiele miejsca, pomagają dzieciom przemóc strach i obrzydzenie, a ponadto rozbudzają ducha do prowadzenia naukowych badań.


PATYCZAKI

Dzięki patyczakom można w jakiś sposób spożytkować przycięte gałęzie krzewów ligustru, pod warunkiem że nie są spryskane płynem przeciw insektom. Innych specjalnych walorów nie mają, towarzysza­mi nie są szczególnymi. Wyglądają interesująco, dobrą zabawą jest szukanie ich w klatce (łatwo jest je omyłkowo wyrzucić wraz ze stary­mi roślinami), która powinna być na tyle wysoka, żeby patyczaki wspi­nając się, mogły wyleźć ze swojej starej skóry. Trzymaj rośliny do je­dzenia w wodzie, której powierzchnię pokryj watą lub pokrywką, żeby insekty nie wpadły i nie utopiły się. Naucz dzieci, żeby obchodziły się z patyczakami delikatnie i nie straszyły nimi babci, jeśli nie przez wzgląd na babcię, to na humanitarne traktowanie insektów.


PTAKI

Nie znalazłam ani jednej szczęśliwej rodziny, w której dzieci w ja­kimkolwiek stopniu byłyby zainteresowane trzymaniem ptaków w klatce, choć przypuszczam, że takie istnieją.

Kanarki i papużki naprawdę potrzebują specjalnego pomieszczenia do fruwania, naturalnych grzęd z gałęzi drzew owocowych, zabawek i towarzystwa innych ptaków, czyli powinny mieć warunki, jakie może im zapewnić ogród zoologiczny.


ŻÓŁWIE

To zadziwiające, że dziecko może się silnie przywiązać do zwierzę­cia tak bardzo pomarszczonego, nienadającego się do przytulania i nudnego jak żółw. Być może kontrast między masywnym wyglądem i rzeczywistą kruchością sprawia, że ludzie są skłonni obdarzać je mi­łością.

Żółw wymaga zadziwiająco skomplikowanej diety, a także po­trzebuje specjalnego domku z białym dachem. Na przykład może to być klatka z przytwierdzonymi nogami, bez drzwi, z dachem poma­lowanym białą farbą lub przykrytym czymś białym, ustawiona na po­deście frontem na wschód. Poza tym żółw powinien mieć ogrodzony drutem wybieg, zabezpieczony przed podkopywaniem, o powierzch­ni przynajmniej dziesięciu metrów kwadratowych, a więc o wymia­rach minimalnych pięć metrów na dwa. Do tego trzeba mu wstawić płaski pojemnik z wodą do przesiadywania i osobny ze świeżą wodą do picia.

Inną komplikacją, tym razem raczej wygodną, z jaką mamy do czy­nienia hodując żółwie, jest hibernacja. Weterynarz poinstruuje cię, jak zważyć żółwia przed zaśnięciem i po wybudzeniu i jakie warunki za­pewnić mu podczas snu – w garażu lub szopie ułożyć na sianie, w moc­nym pudełku z otworami wentylacyjnymi.


RYBKI

Wydatki i trudności związane z urządzeniem akwarium zarówno dla ryb egzotycznych, jak i pospolitych sprawiają, że jest to raczej zadanie dla dorosłych, niż dla dzieci. Niemniej, kiedy akwarium już stanie, dzie­ci z radością będą obserwować pływające ryby. Karmienie i raportowa­nie, czy podopieczne dobrze się czują, może być źródłem prawdziwej satysfakcji. Staw w ogrodzie jest zagrożeniem dla małych dzieci (roz­staw drucianą siatkę lub kratę nad powierzchnią wody, żeby zminima­lizować możliwość wypadku), ale dla starszych jest wspaniałą bramą do natury, szczególnie jeśli uda ci się przyciągnąć żaby i traszki.


ZESTAW RATUNKOWY: UCIECZKA

Niemal każde zwierzę domowe, z wyjątkiem ryby, na jakimś etapie próbuje ucieczki i czasem nie udaje się go odnaleźć, przynajmniej to­bie. Kiedy takie wydarzenie ma miejsce, warto, po uprzednim złapa­niu paskudnego stwora, porozmawiać z dziećmi, dlaczego według nich zwierzę chciało uciec. Uświadomienie sobie przez dziecko, że zwie­rzątko wcale nie jest zachwycone klatką tak bardzo, jak mu się wyda­je, powinno być ważnym doświadczeniem na drodze ku dorosłości.
Przede wszystkim jednak złap waszego chomika. W przypadku ma­łego futerkowego zwierzątka wyproś dzieci z pokoju i stań cicho z ręcznikiem lub ścierką w ręku. Nasłuchuj, skąd dochodzą dźwięki i schwytaj. Nie próbuj złapać go w ręce, lecz zarzuć na niego ręcznik. Jeśli będziesz miała szczęście, on na chwilę znieruchomieje, a wtedy uda ci się go pojmać.
W celu schwytania zbiegłej myszy zostaw na noc słoik z jedzeniem na dnie, położony na boku, oparły o solidny stos książek. Jest duża szansa, że rano w słoiku ujrzysz uciekiniera. Delikatnie przenieś go do klatki i podaj wodę. Myszoskoczki również dają się na to nabrać.

Mamo, kocham chomika

Według powieściopisarki Alice Thomas tragedia ludzkiej egzysten­cji polega na tym, że mężczyźni kochają kobiety, kobiety kochają dzie­ci, a dzieci kochają chomiki. Dorośli uważają, że każde dziecko pra­gnie mieć swoje zwierzątko i rzeczywiście większość naszych pociech marzy o posiadaniu zwierzaka na tyle silnie, że potrafi przekonać ro­dziców do spełnienia prośby. Kocham go, przekonasz się! Tymi słowa­mi odezwał się kiedyś do mnie mój czteroletni syn, przyglądając się malutkiemu, brązowemu ślimaczkowi, którego znalazł na spacerze i ustanowił natychmiast swoim wiernym towarzyszem. Przez godzinę brązowy ślimak otoczony był miłością i dobrocią, o jakiej żaden mię­czak nawet nie śnił, a potem został zwrócony do naturalnego środowi­ska i całkiem zapomniany.

Często kupuje się zwierzątka dzieciom w nadziei, że opiekując się nimi, nauczą się odpowiedzialności. Niestety, są to jedynie pobożne życzenia, a prawda jest taka, że to mama sprząta, wyprowadza, karmi, pielęgnuje. Dzieci od czasu do czasu zainteresują się pupilem, niejed­nokrotnie doprowadzając biedne, malutkie zwierzątko do szału w myl­nym przekonaniu, że je bawią.

Mówi Kirstie, matka dwojga dzieci, mieszkająca na przedmieściu w domu z dużym ogrodem i garażem (idealne warunki dla psa lub kota):


Jestem nikczemną matką, nie lubię zwierząt w domu. Kiedyś dzieci miały dwie złote rybki. Nikt się nimi nie interesował, były kar­mione i tyle. Jedna rybka zdechła, potem druga. Usunęłiśmy z Henrym akwarium z salonu, nie mówiąc nic dzieciom. lataliśmy, nie uzyskując odpowiedzi, czy zauważyły jakieś zmiany. Wreszcie po tygodniu zaczę­ty błagać, żeby im w końcu powiedzieć, o co chodzi, i mąż kazał im po­patrzeć na półkę nad radioodbiornikiem. Nagłe spostrzegły brak akwa­rium i zalały się łzami. Pomyślałam wtedy, że mogło być gorzej. Nasza rodzina miała jeszcze raz kontakt ze światem zwierzęcym. Wzięliśmy na weekend ze szkoły chomika. Znudził się dzieciom w niedzielę wie­czorem.

Ośmioletni synek Theresy stracił zainteresowanie chomikiem po miesiącu i teraz zwierzątkiem opiekuje się jego ojciec. Nadal jednak twierdzi uparcie: Kocham chomika, naprawdę go kocham! Jego mama nie jest tego pewna.

W Wielkiej Brytanii panuje sentymentalne przekonanie, że dzie­ciom potrzebne są zwierzaki. A przecież niektóre dzieci, choćby dzie­ci Kirstie, nie mają zamiłowania do zwierząt. Z drugiej strony, zwie­rzętom dzieci są potrzebne jak kula u nogi. Jeśli więc dziecko nie jest prawdziwym opiekunem zwierzątka, nie ma się co oszukiwać, że po­czuje się za nie odpowiedzialne. Gdybyś chciała poważnie traktować „naukę odpowiedzialności", powinnaś przestać karmić oraz poić zwie­rzaka i nawet nie przypominać dziecku, żeby się tym zajęło, a to prze­cież byłoby okrucieństwem. Nie jestem wcale pewna, czy zwierzęta są najlepszym materiałem do wyrabiania u dzieci poczucia odpowiedzial­ności, jak to się powszechnie uważa, zwłaszcza że złe ich traktowanie jest przestępstwem.

Zwierzęta domowe nie powinny służyć jedynie takiemu celowi. Ob­cowanie z nimi dostarcza mnóstwo przyjemności. Są cudownymi kom­panami i obiektem fascynacji. Często stanowią rodzaj katalizatora, po­magają nieśmiałym, zamkniętym w sobie, zaburzonym emocjonalnie dzieciom przełamać barierę blokującą okazywanie emocji. Wzbudza­ją czułość i sympatię.

Dostarczają także pierwszych doświadczeń z zakresu seksu i śmierci, szczególnie śmierci. Dla mnie jednym z po­wodów, dla których warto trzymać zwierzęta, jest właśnie to, że umierają. W naszym życiu prawie nie mamy kontaktu ze śmiercią. Ludzie umierają w szpitalach, nie zawsze widzimy ich ciała. Miran­da, matka dwójki dzieci, piętnasto- i dziesięcioletniego, która ma dom pełen zwierząt, opowiada:

Kiedy moje dzieci są czymś zmartwio­ne, zwykle mawiają: „Szkoda, że już nie ma z nami Heidi" (nasz stary pies).