Na to się nie zgadzam

Rodzice, którzy twierdzą, że nie stosują sankcji ani kar, a mają za­dziwiająco dobrze wychowane dzieci, w rzeczywistości, choć nieświa­domie, posługują się nimi. Prawdopodobnie przeszli przez etap, w któ­rym dość ostro egzekwowali posłuszeństwo. Wydają się tolerancyjni, ale doświadczenie dzieci kłóci się z tym obrazem. Są na przeciwnym biegunie w stosunku do tych rodziców, którzy najpierw w milczeniu znoszą złe zachowanie swoich pociech, a potem nagle wybuchają, krzyczą, wymierzają klapsy, w furii wyrzucają z pokoju. Ci niestosują­cy kar na każdy przejaw niewłaściwego zachowania reagują stanow­czym, spokojnym, ale natychmiastowym: Nie, na to się nie zgadzam, a potem wymyślają szybko jakieś inne zajęcie dla dzieci. Jeśli takie rozwiązanie uważasz za niemożliwe w twoim domu, nie zamartwiaj się. Nie jesteś w tym odosobniona. Realistki, w odróżnieniu od akade­mickich feministek, przyznają, że poleganie na zasadzie Na to się nie zgadzam jest znacznie łatwiejsze, gdy ma się tylko dziewczynki lub je­dynaka.

Jesteśmy racjonalne i dobrze komunikujemy się słownie, mówi Ma- rion, której związek z córką przypomina raczej relacje pomiędzy dwie­ma zaprzyjaźnionymi kobietami. Matka, jeśli nie ma nastroju, żeby jeść w towarzystwie, wychodzi. Wyjść tak po prostu, to luksus, przepra­szam, jeśli sprawiam komuś przykrość, na który mogą sobie pozwolić tylko samotni rodzice z jednym dzieckiem. Między nimi czasem po­wstaje taki rodzaj związku, w którym wraz z dojrzewaniem syna czy córki zaciera się granica pomiędzy zachowaniem dorosłego i dziecka. Większość z nas nie może sobie na to pozwolić, ponieważ w tym sa­mym czasie musimy dbać o dobre stosunki z innymi dziećmi i dorosły­mi. Jeśli rodzic po prostu wyjdzie z pokoju, w którym dwóch lub trzech rozwścieczonych chłopców się bije, bójka, zanim ustanie, najpierw rozgorzeje na dobre.Takie postępowanie nie odbija się natomiast na związku Marion i jej córki. Ta inteligentna, czasami dość uparta dziewczynka nie ma wątpliwości, że matka rzeczywiście niektóre rzeczy uważa za absolut­nie niedopuszczalne. Do takich należy na przykład niefrasobliwy sto­sunek do obowiązków szkolnych, czy ostatnio naśladowanie pewnych zachowań nastoletnich koleżanek.

Gwoli uściślenia dodam, że jeśli uważasz niektóre zachowania za absolutnie niedopuszczalne, musisz bezwzględnie dawać temu wyraz.

Weźmy na przykład brzydkie słownictwo. Jeśli, choć to cię bardzo drażni, pozwolisz sześciolatkowi, żeby przez dziesięć minut opowiadał przy stole dowcipy na temat czynności fizjologicznych załatwianych w toalecie, a dopiero potem każesz mu przestać, w istocie akceptujesz jego zachowanie. Lepiej powiedzieć mu od razu, że ma natychmiast skończyć, bo inaczej zostanie odesłany na jakiś czas do toalety. Nie od­stępuj od spełnienia groźby, nawet jeśli znasz wielu dorosłych, którzy wyrażają się i zachowują podobnie. Ty nie zmienisz całego świata, masz natomiast przekazać własnemu dziecku, że używanie brzydkiego słownictwa jest niewłaściwe.
Jeśli klozetowe słownictwo ci nie przeszkadza, twoje wysiłki, żeby je wyeliminować, nie będą przekonujące.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.