Dokuczanie

Rodzeństwa zwykle dokuczają sobie i zapewne te braterskie przyty­ki można uznać za dobry trening oraz przygotowanie do znacznie bar­dziej przykrego dokuczania, jakie często ma miejsce w szkole. Zada­niem twoim jako rodzica jest przekonanie syna czy córki, że docinki ranią tylko wtedy, gdy traktuje się je poważnie, i że dokuczający szyb­ko się znudzi, jeśli nie wywoła spodziewanej reakcji.
W rodzinach wyznaczenie zasad dotyczących drażnienia lub doku­czania jest bardzo pomocne w okresach nasilenia się konfliktów. Każ­dy musi zrozumieć, że nie wolno się podśmiewać, jeśli ofierze jest bar­dzo przykro lub nie widzi w tym nic śmiesznego, musi wiedzieć, że zostanie ukarany za drwiny bez umiaru. Nie może też być zdziwiony, gdy sam stanie się obiektem żartów.

Jeśli dokuczanie przybiera bardzo przykre formy, przyjrzyj się uważ­nie dzieciom, zarówno ofierze, jak i atakującemu. Czy dokuczający ma jakieś problemy, z którymi nie potrafi się uporać? Może trudności w nauce, narodziny brata lub siostry, a może jest w szkole ofiarą przemocy, o czym ty nie wiesz? Czy wyśmiewane dziecko nie jest nadmiernie wychwala­ne, czy nie brakuje mu pewności siebie i poczucia własnej wartości?

Chłopcy Theresy, ośmio- i sześcioletni, są klasycznym przykładem dokuczającego sobie rodzeństwa. Starszy drażni młodszego, który w od­wecie bije brata. Matka chłopców opowiada:

W tym tygodniu młodszy rozkwasił buzię starszemu, lecz ten wcale się tym nie przejął. Cieszył się, że zademonstrował swoją siłę i widać uznał, że zranienia są tego warte.

Sześciolatek wyzwoli się i poczuje ulgę, gdy zdobędzie się na to, by w odpowiedzi na zaczepki brata beznamiętnie wzruszyć ramionami, nawet jeśli w istocie będzie bardzo wzburzony. Każdy, kto w dzieciń­stwie doświadczył przykrych docinków, pamięta to wspaniałe rozpie­rające uczucie radości i lekkości, gdy pewnego dnia, zamiast rzucić się na żartownisia, usiadł spokojnie z zaciśniętymi ustami, ledwie zauwa­żalnym uśmiechem i odparował: Mam cię w nosie!

Dokuczanie łatwiej znieść, gdy jest się do niego przyzwyczajonym, dlatego nie należy robić problemu z delikatnych drwin w domu. Dziec­ko chronione przez rodziców przed wszelkimi formami ośmieszenia, z chwilą pójścia do szkoły przeżyje piekło na ziemi.
Jeśli tobie, podobnie jak mnie, mówiono w dzieciństwie, że słowa nie ranią, prawdopodobnie również, tak jak ja, dziwiłaś się, kto mógł wymyśleć coś tak głupiego. Słowa, rzecz jasna, dotkliwie ranią, i my w procesie dorastania musimy nauczyć się sztuki panowania nad tym, co mówimy. Rodzice dziewcząt zmagają się z dokuczaniem subtelniej- szej natury, a mianowicie z wyrafinowanymi złośliwościami.

Sarah opowiada:

Kiedy starszy brat Ted przechodził w szkole przez bardzo trudny okres, skupiliśmy na nim całą naszą uwagę. Ted poczuła się wtedy gorsza, obniżyła się jej samoocena i zaczęła być bardzo złośli­wa. Uszczypliwe uwagi odnoszą się głównie do zdolności innych dzieci. Podchodzę do sprawy bardzo poważnie i natychmiast ostro reaguję, gdy tylko usłyszę te niezwykle wyszukane wyzwiska.

Ważną rolę w procederze dokuczania odgrywa zazdrość. Matka czwor­ga dzieci, Louise, mówi:


Moja najmłodsza córka dokucza starszym siostrom zawsze wtedy, kiedy wracają do domu z internatu, ponieważ przestaje być najważniejsza. Wprawieniu złośliwości jest niezwykle przebiegła i doskonale potrafi dziewczynkom popsuć humor, mówiąc na przykład, że grubo wyglą­dają w jakimś ubraniu. Ja ze swej strony cierpliwie tłumaczę, że dokuczanie nie jest dobrą cechą, że jej złośliwe uwagi sprawiają siostrom przykrość.

Możesz oczywiście, pod warunkiem że jesteś w stanie wprowadzić je w czyn, odwołać się do kar i gróźb, ale, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci starszych, musisz zdać się na ich rozsądek. Pytaj dziecko, jakby ono się czuło, gdyby ktoś zrobił podobną uwagę pod jego adresem. Staraj się, o ile to możliwe, nie przekomarzać się złośliwie z partnerem w obecności dzieci.

Wykorzystaj temat dokuczania w sposób pozytywny. Zachęcaj dziecko do myślenia o uczuciach i potrzebach innych ludzi. Zróbcie razem listę prezentów urodzinowych, które wybranej osobie sprawiłyby największą przyjemność. Pracuj nad tym, żeby twoja córka czy syn potrafili myśleć o wspaniałych podarunkach nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Chwal za miłe uwagi, gdy powie coś sympatycznego o młodszym bracie, daj znać, że to zauważyłaś. Podkreśl, że maluch czuje się z tego powodu szczęśliwy.

Radość z dobrze wymierzonej złośliwości ma wielką moc. Satysfak­cję przynosi odkrycie, że jedną celną uwagą można zamienić kogoś w „kupkę nieszczęścia". Dziecko przekonuje się, że słowa doskonale mogą zastąpić agresję fizyczną. To doświadczenie samo w sobie wcale nie jest takie złe.

Jeśli chwalisz dziecko za mile czyny i słowa, po pierwsze pozytyw­nie wpływasz na jego samoocenę, bo czuje się wyróżnione, a po drugie pokazujesz mu, że jednym dobrym słowem można zrobić komuś i so­bie przyjemność. Chwal więc, bo warto.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.