Klasyczny układ do walki: duża różnica wieku

Dziewięcioletnia córka Kim miała pięć i pół roku, kiedy urodził się brat i dowiedziała się, że odtąd ona będzie małym pomocnikiem ma­my. Dziewczynka nigdy nie weszła w tę rolę. Braciszek okropnie ją męczy. Przez pięć i pół roku miała mamę i tatę wyłącznie dla siebie i teraz, gdy widzi, że maluch skupia na sobie całą ich uwagę, jest za­zdrosna, czuje się nieszczęśliwa.
Kim opowiada:

Sytuacja zaczęła się poprawiać, gdy syn miał kilkana­ście miesięcy. Kiedyś nakrzyczałam na niego i córka przekonała się, że maluch jest traktowany przeze mnie w taki sam sposób, jak ona. Raz, gdy płakał, a ja ze zmęczenia wykrzyknęłam: „ O Boże, kiedy on się uspokoi!", wyraźnie się rozpromieniła. Chyba zrozumiała, że mały nie stanowi dla niej zagrożenia. Często pytała, czy jego kocham więcej. Cieszę się, że otwarcie zadawała to pytanie, bo mogłam z nią o tym rozmawiać. Tłu­maczyłam, że kocham ich tak samo, ale niemowlakom trzeba zmieniać pieluchy i często kąpać, a to zajmuje dużo czasu. Teraz bawią się razem. Choć zdarza się, że córka po cichu wyrwie mu z rączki zabawkę, tylko po to, żeby usłyszeć jego krzyk. Gdy przychodzi zmęczona ze szkoły, dobrze mieć braciszka do wyładowania na nim swojej złości. Ale nie zawsze jest tak źle. Pewnego dnia skarciłam syna, a on wdrapał się po schodach do jej pokoju i użalał się, że został skrzyczany. Słyszałam, jak go utulała i mówiła: Ach, co za okropna mama!

Niektórym rodzinom, by dobrze funkcjonować, potrzebny jest kon­flikt. Dzieci, żeby zaprzyjaźnić się ze sobą, muszą zawiązać koalicję przeciwko matce.

Kiedy maluch wbiega do pokoju Kim wyraźnie zasmucony, matka nie bierze go natychmiast na ręce, żeby go utulić i spytać, czy siostra sprawiła mu przykrość. Ignoruje syna przez kilka minut, a kiedy poja­wia się córka, głosem pozbawionym emocji mówi:

 Nie drażnij się z nim. On naprawdę chciałby się z tobą pobawić.

Marsha, której trzeci syn ma siedem lat i jest o sześć lat młodszy od dwóch starszych chłopców, mówi:

Teraz on już mniej ich nudzi i chęt­niej się z nim bawią, ale najczęściej ja muszę się nim zajmować. Chłop­cy nie lubią zabierać go na plac zabaw, bo gdy się uderzy albo płacze, mu­szą z nim wracać do domu. Dlatego ja z nim chodzę. Często sam bawi się klockami Lego. Jest chowany trochę jak jedynak.

W fakcie bycia najmłodszym bratem pozytywne jest to, że dostar­czane przez starszych braci modele ról są automatycznie bardziej inte­resujące niż te, które proponują staromodni rodzice. Marsha dodaje, że jej najmłodszy syn wyraźnie wyprzedza swoich szkolnych rówieśni­ków. Ku zdumieniu rodziny sam zaczął czytać. Po prostu obserwował starszych chłopców i zrozumiał, że czytanie może być przyjemnością, i to nie tylko dla dorosłych, ale i dla dzieci.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.