Prywatność i wspólne pokoje

Chociaż istoty ludzkie lubią żyć razem, odczuwają wielką potrzebę prywatności i dlatego każde dziecko tęskni za własnym pokojem. Nie znaczy to jednak, że rodzice są moralnie zobligowani do zapewnienia dziecku osobnego pokoju. Wielu opiekunów uważa, że nie dając dziecku oddzielnej sypialni, pozbawiają je należnych praw. A przecież, jeśli dziecko wychowa się w całkowitej prywatności, pierwsze doświad­czenia dzielenia z kimś pokoju będzie zdobywało dopiero wówczas, gdy zamieszka z partnerem. Nie będzie więc miało dobrego startu w przyszłym, poważnym związku.

Nadmierne zagęszczenie pomieszczeń kojarzymy z biedą. Jest jed­nak ogromna różnica pomiędzy stłoczeniem całej rodziny w jednej izbie, a dzieleniem z bratem lub siostrą średniej wielkości pokoju w domu. Dzieci mają wtedy okazję rozwijać samokontrolę i uczyć się zasad współżycia, koniecznych do wspólnego mieszkania.

Nerys opowiada:

Czwórka moich dzieci ma wspólne pokoje. Zauwa­żyłam, że dzieci, które zajmują osobne sypialnie, złoszczą się, gdy inni wchodzą na ich teren. Z tego powodu cieszę się, że moje są razem. Nie odcinają się od reszty, nie toczą stałych batalii o terytorium. Lubią mieć własny kącik, ale nie są rygorystyczne.

W gospodarstwie Joyce'ów nie jest łatwo o prywatność, bo w małym domu mieszka siedem osób: Micheal i Breda, trójka dorosłych dzieci i dwie małe siostry. Micheal mówi:

Respektujemy potrzebę prywatności, ale nie zgadzamy się na zamykanie drzwi ani na nie wpuszczanie do po­koju.

Breda dodaje:

Kiedy żyje się w domu z sześcioma osobami, trzeba uwzględniać ich obecność. Nikt nie może funkcjonować całkowicie nie­zależnie, choć każdemu, gdy tego potrzebuje, należy dać przestrzeń. Nie mamy telewizorów w sypialniach, i tak będzie zawsze.

Jeśli dzieci będą miały zapewnione własne pokoje, komputery i za­bawki tylko dla siebie (żeby się o nie nie kłócić), nigdy nie nauczą się, jak unikać konfliktów. Same bójki są ważniejsze od części komputero­wego oprogramowania czy kawałka plastiku, o które toczy się wojna. Tylko poprzez skuteczne rozwiązywanie sporów – rodzice tu powinni służyć radą i doświadczeniem – dzieci nauczą się współżyć z rodzeń­stwem i przyjaciółmi. Lalki Barbie tylko w pewnych okresach są waż­ne, potem odchodzą w zapomnienie, a siostrę ma się na całe życie.

Lydia mówi o dwójce swoich średnich dzieci, chłopcu i dziewczyn­ce:

Dziewięciolatek i dwunastolatka wieczorem idą do pokoju i wymie­niają się książkami lub razem słuchają kaset. Obojgu sprawia to przyjem­ność. Są wtedy sami z sobą, bez reszty rodziny na karku. Ja przez lata dzieliłam pokój z bratem i myślę, że w znacznej mierze właśnie dlatego je­steśmy nadal sobie bardzo bliscy. Uważam, że nie trzeba przesadzać z za­pewnianiem przestrzeni. Jeśli dzieci chcą, zawsze znajdą czas i miejsce na pól godziny samotności.

Dzieciom łatwiej zrozumieć, po co wprowadza się zasady zapewnia­jące prywatność, gdy dzielą pokoje z rodzeństwem i mają nie zamknię­te drzwi. Reguły te są ważne dla każdego, szczególnie gdy przestrzeń jest limitowana, a większość z nas musi się liczyć z ograniczeniami.

Marion, samotna matka, od lat dzieli mieszkanie z córką i wynaj­mującymi pokoje, zmieniającymi się lokatorami. Od czasu, gdy có­reczka skończyła trzy lata, matka zawsze puka przed wejściem do jej pokoju i tego samego domaga się od dziewczynki. Oczywiście zasada ta obowiązuje również wynajmujących. Kiedy Marion związała się z nowym partnerem, obyczaj pukania przed otwarciem drzwi do sy­pialni był już mocno zakorzeniony, dziewczynka więc nigdy nie zasta­ła matki w niestosownej sytuacji. Opisany przypadek dobrze charak­teryzuje jeden z wielu powodów, dla którego rodzice samotnie wychowujący dzieci muszą być bardziej tradycyjni, bardziej stanowczy i konsekwentni niż pary, aby mieć całkowitą pewność, że ich synowie i córki mają zapewnione odpowiednie warunki życia.

Po ukończeniu sześciu lat dzieci potrzebują prywatnej przestrzeni, gdzie nikt, a szczególnie młodsi bracia i siostry, nie może wkroczyć. Nie znaczy to jednak, że muszą mieć dla siebie cały pokój. W niezwy­kłym gospodarstwie Deborah, które składa się z dziesięciorga dzieci, dwójki rodziców i mieszkających okresowo pomocy domowych, istnie­je tradycja nagradzania starszych dzieci specjalnymi pudłami. W po­jemnikach tych mogą chować swoje skarby i rzeczy o największej dla nich wartości. W mniejszych rodzinach, gdzie jest ciasno, też można wykorzystać ten pomysł. Zamiast pudeł mogą być np. walizeczki z zamkiem, mieszczące się pod łóżkiem dziecka. Lepiej stosować zam­ki szyfrowe niż klucze, które mogą się zgubić lub zostać skradzione. Dzieci zaś przejawiają niezwykłe zdolności do zapamiętywania waż­nych cyfr.

Wiele dzieci cierpi okropnie z powodu nadmiaru kontroli. Rodzice nie zostawiają ich samych w domu w obawie, że stanie się coś złego. Nie może więc zaskakiwać fakt, że dzieciaki zamykają się w pokojach, gdy tylko uda się im przekonać rodziców do założenia zamków w drzwiach.

Mówi Miriam:


Czuję się zaszczycona, gdy moja najstarsza, która ma dziewięć lat, chce dyskutować ze mną o rzeczach, o których nie rozmawia w obecności małego brata i sióstr. Przeważnie dotyczy to seksu. Kiedyś po­wiedziała, że czuje się zażenowana pewnymi sprawami. Wyjaśniłam jej, że ma prawo do intymnych myśli i sekretów.

Miriam czuje się zaszczycona tym, że córka ma do niej zaufanie i zwierza się. Nie uważa, że jest to należny jej przywilej. Pewnie dlate­go dziewczynka dzieli się z matką swoimi sekretami.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.