Sposoby bawienia się

Jest rzeczą niepodlegającą dyskusji, że w naszej rodzinie osobą naj­bardziej zapracowaną jest niemowlę. Maluch wstaje o świcie po jedena­stu godzinach bardzo potrzebnego mu snu i natychmiast przystępuje do pracy nad doskonaleniem swoich umiejętności. Ćwiczy tak zażarcie, że około dziesiątej jest kompletnie wyczerpany i musi uciąć sobie drzem­kę, aby zebrać siły na popołudniowy trening. Każda czynność wymaga wysiłku, każda umiejętność wymaga dopracowania. Maluch nie może doczekać się posiłku, a gdy dostanie jeść, je w pośpiechu. Codzienne czynności niezmiernie męczą niemowlaka. Kiedy jednak ktoś spyta: A gdzie jest dziecko? – dowie się, że maluch bawi się radośnie.

Zabawa odgrywa olbrzymią rolę w życiu dziecka, tak ważną, że nie można jej umieścić w osobnym rozdziale, bo przenika wszystkie sfery jego aktywności. Dla najmłodszych dzieci różnica między pracą a za­bawą nie istnieje. Z wiekiem człowiek oddziela odpoczynek i zabawę od czynności wymagających wysiłku, które kojarzone są z pracą.

Na pewno słyszałaś o uczeniu się przez zabawę. Za pomocą tego terminu próbowano wyjaśnić rodzicom filozofię, która leży u podstaw metod edukacyjnych opartych na założeniu, że należy w nauczaniu wy­chodzić od dziecka. Metody te przebojem zawojowały szkoły podsta­wowe w Wielkiej Brytanii w latach sześćdziesiątych i nadal są bardzo popularne. Teraz pomyśl o zabawie przez uczenie się.

Repertuar gier i zabaw każdego dziecka powinien zawierać zdrową proporcję czynności, które wymagają zarówno doskonalenia umiejęt­ności fizycznych, jak i umysłowych. Nie można skutecznie grać w teni­sa, dopóki nie opanuje się sprawnego uderzania rakietą w piłkę. Dla małego dziecka wyzwaniem w grze w szachy jest samo nauczenie się i zapamiętanie zasad.

Jeśli twoje dziecko jest zdolne, potrzebuje czegoś, co go naprowadzi na nowe rozwiązania i zmusi do ich zapamiętania, dzięki czemu doko­na przełomu w grze. Natomiast mniej zdolne, niezbyt wierzące we wła­sne siły, potrzebuje czegoś, co je zachęci do podejmowania czynności, których nie jest pewne. Ale przede wszystkim musisz zadbać o to, żeby dziecko nie utożsamiało podejmowania wysiłku z nudą.

Wybieraj zabawki, które poszerzają realne doświadczenia dzieci w byciu razem. Dobrze, gdy dziecko gra w grę komputerową z zapro­szonym do domu kolegą, ale pod warunkiem, że przestrzegają swojej kolejności. Próbuj jednak ograniczać zabawy przed ekranem i zachę­caj do zabaw z przebieraniem się czy gier planszowych.

Nie bagatelizuj znaczenia gier planszowych czy gry w karty. Zmu­szają one dzieci do porozumiewania się, negocjowania, przestrzegania kolejności, podporządkowywania się zasadom. Uczą radzenia sobie z niemiłymi rzeczami, jak oszukiwanie, przegrywanie. Nie musisz ku­pować wielkiej liczby gier w celu urozmaicenia zabawy, zaproponuj krótkoterminową wymianę gier między kolegami.

Marsha zgromadziła w pozbawionej telewizora rodzinnej daczy stare gry planszowe. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu i radości, zwariowani na punkcie telewizji synowie polubili te gry. Marsha opowiada:

Siedmiola­tek gra jak równy z równym ze starszymi braćmi w Monopol. Może to brzmi śmiesznie, ale ja naprawdę bardzo się cieszę, że chłopcy polubili gry planszo­we. Odczulam ulgę, przekonawszy się, że nie są całkiem uzależnieni od kul­tury telewizyjnej. Nie przepadają za nowymi grami, wolą wracać do starych. Zadziwia mnie ich zamiłowanie do gry w Monopol. Częściowo chodzi o ha­zard, częściowo o posiadanie pieniędzy. Dobrze, że nie chcą gracze mną.

Jeśli potrafisz zaszczepić dzieciom entuzjazm, gry planszowe mogą okazać się atrakcyjniejsze od komputerowych. Rupa, urodzona w In­diach, ale mieszkająca w południowo-wschodniej Anglii, poprosiła krewnych o przysłanie gry, zwanej Carroum. Teraz jej dzieci wolą tę indyjską grę planszową, w której toczy się malutkie piłeczki po bogato zdobionej planszy, od gier elektronicznych Sega. Rodzina gra wspól­nie, a dziewięcioletni syn zachęcił także, z dobrym rezultatem, swoich kolegów nieazjatyckiego pochodzenia.

Zabawa w przebieranie się jest popularna u obu płci. Pewna znana mi rodzina bardzo dużo podróżuje i często zmienia miejsce zamiesz­kania. Jedynymi zabawkami, które dzieci zabierają ze sobą jest kolek­cja różnych strojów do przebierania się. Gotowe, specjalnie uszyte przebrania szybko stają się za małe, poza tym są niebotycznie drogie. Zgromadzenie własnego pudła strojów lub praktyczniej szuflady wy­maga więcej zachodu, ale starcza na dłużej. Poniżej kilka pomysłów, jak powiększyć kolekcję.

•        Można wykorzystać ubrania dziadków, które naprawdę bywają eg­zotyczne.

•        Warto odwiedzać sklepy indyjskie, a jeśli masz jakieś afrykańskie związki, może uda ci się wyprosić piękne rzeczy od krewnych.

•        Często można wypatrzyć coś ciekawego w sklepach z odzieżą używa­ną. Szukaj koszul nocnych, apaszek i szali, pasków, sztucznej biżu­terii. Kapelusze najlepiej brać od znajomych osób, o których wiemy, że nie mają zawszonych głów, zadbaj o to dla świętego spokoju.

•        Podkoszulki i bluzy w dorosłych rozmiarach, przepasane paskiem i z obciętymi rękawami, usztywnione filcem, mogą służyć do prze­bierania się za kosmonautę, średniowiecznego rycerza itp. Filc można dostać w sklepach rzemieślniczych, a jeśli go nie ma, moż­na go zastąpić kawałkami wełnianego sukna.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.