Strach przed molestowaniem

W opinii publicznej molestowanie dziecka łączy się przede wszyst­kim z wykorzystywaniem seksualnym. Tymczasem, w przeciwieństwie do obiegowych przekonań, w ostatnich latach nie wzrasta liczba zgła­szanych tego rodzaju wykroczeń, natomiast coraz więcej notuje się przypadków dzieci torturowanych emocjonalnie i zaniedbywanych. Nie musi to wcale oznaczać, że obecnie wzrasta liczba dzieci dręczo­nych psychicznie, możliwe, że jest to związane ze znacznie większym niż kiedyś wyczuleniem społeczeństwa na dobro dziecka. Dobrze by było, gdyby owo przypuszczenie okazało się prawdą.

Niemniej właśnie strach przed wykorzystywaniem seksualnym zmienił na gorsze życie wielu dzieci. Czujni rodzice mniej chętnie po­zwalają im budować niewinne, a bardzo wartościowe związki z innymi dorosłymi. Szczególnie obawiają się nawiązywania znajomości z męż­czyznami, co dotkliwie godzi w chłopców, którzy bardzo potrzebują do tworzenia własnych wyobrażeń o prawidłowym męskim zachowaniu wielu dobrych męskich wzorów.

Jedna z matek opowiedziała mi następującą historię:

Znajomy, któ­rego poznaliśmy przez sąsiadów, bardzo zaprzyjaźnił się z naszym synem. Jack miał wtedy dziesięć lat. Mężczyzna przynosił prezenty wszystkim na­szym dzieciom, ale gdy jedne obdarowywał kredkami, Jack otrzymywał zdalnie sterowaną łódkę. Zapraszał syna do miasta na posiłki, ale prze­ważnie towarzyszył im mój mąż. Byliśmy nieco zaniepokojeni tą sytuacją. Pewnego dnia wezwał nas do szkoły dyrektor, któremu ktoś powiedział, że widział, jak ten mężczyzna obejmował Jacka w kawiarni. Później wyszło na jaw, że człowiek ten był dwukrotnie wyrzucany z pracy za nadmierne „zaprzyjaźnianie się" z dziećmi. Nie mieliśmy jednak żadnych dowodów, wskazujących na jego kontakty seksualne z chłopcami. Musieliśmy więc porozmawiać z naszym synem. Spytaliśmy, czy jest coś, o czym chciałby nam powiedzieć i czy kiedykolwiek czuł się nieswojo, gdy ten znajomy okazywał mu uczucia. Jack przyznał, że czasem był zażenowany. Najtrud­niejsze w tym wszystkim było to, że nie chcieliśmy, żeby w jego głowie po­wstały błędne wnioski. Nie chcieliśmy, by nabrał przekonania, że siada­nie na kolanach u dorosłej osoby jest czymś nagannym, ponieważ samo w sobie nie jest. Powiedzieliśmy, że jest rzeczą złą, bo tak sami czuliśmy, gdy dziesięcioletni chłopiec ogląda telewizję siedząc na kolanach znajo­mego mężczyzny, chociaż już dawno wyrósł ze zwyczaju siadania na ko­lanach taty. To był karkołomny wywód. Potem przeprowadziłam najtrud­niejszą rozmowę w moim życiu. Poprosiliśmy owego człowieka do nas do domu i powtórzyliśmy wszystko, czego się dowiedzieliśmy. Zareagował bardzo agresywnie. Przeżyliśmy koszmar.

Rodzice Jacka są ludźmi powściągliwymi i nie łatwo im było oskar­żyć człowieka o molestowanie seksualne dziecka, ale zdobyli się na to, choć z wielkim trudem, i są przekonani, że dobrze zrobili.

Pierwszą linią obrony przed tego rodzaju zdarzeniami jest twoja czujność. Jeśli dziecko zaprzyjaźniło się z dorosłym, nie wyobrażaj so­bie najgorszego, ale pamiętaj, że masz prawo przeprowadzić wywiad na temat tej osoby. Wielu rodziców uważa, że najbezpieczniejsze, a przynajmniej najprostsze jest zakazanie kontaktów z samotnymi mężczyznami. Myślę jednak, że nie ma takiej potrzeby, jeśli zdrowy rozsądek ci mówi, że pan, którego dobrze znasz, jest osobą wiarygod­ną, w żaden sposób niezagrażającą dzieciom.

Rodzice Jacka znali „przyjaciela" syna niespełna rok, a więc niewy­starczająco długo. Kiedy tylko nabrali podejrzeń w stosunku do jego osoby, zdecydowali się na bezpośrednią rozmowę. Postąpili nad wyraz rozważnie. Dali mężczyźnie szansę na wytłumaczenie się, jeśliby oka­zał się niewinny, a z drugiej strony było to ostrzeżenie, że jeśli zawinił, nie ujdzie mu to na sucho. Ponieważ nie mieli żadnych dowodów na to, że syn został seksualnie wykorzystany, nie mogli nadać sprawie dal­szego biegu. Prawo zajmuje się przestępstwami, które zostały popeł­nione, a nie takimi, które prawdopodobnie miały miejsce.

Drugą linią obrony jest czujność twojego dziecka. Spróbuj nakłonić je do przyswojenia sobie kilku podstawowych w tym zakresie zasad bezpieczeństwa:

•        Jeśli ktokolwiek – dorosły lub dziecko – próbuje nakłonić cię do zrobienia czegoś, co cię żenuje lub jest nieprzyjemne, odpowiedz „nie" i natychmiast powiedz o tym rodzicom lub opiekunom. Jeśli coś cię dręczy, porozmawiaj o tym z osobą dorosłą, do której masz zaufanie.

•        Nie musisz całować nikogo, jeśli nie masz na to ochoty, obejmować, jeśli nie sprawia ci to przyjemności, siadać na kolanach, jeśli tego nie lubisz, dotykać, jeśli nie chcesz, nie musisz dawać się łaskotać, jeśli nie lubisz łaskotania.

•        Jeżeli dorosły podaruje ci prezent lub sprawi niespodziankę, upew­nij się, czy wiedzą o tym rodzice.

•        Nie zgadzaj się na tajemnice, nawet jeśli prosi o to rodzic, a jeśli ktoś ci grozi, zwróć się do rodziców lub osoby dorosłej, której ufasz.

•        Myślę, że ostatnia z zasad jest jedną z najlepszych reguł, którą mu­szą przyswoić sobie dzieci. Niestety jest bardzo skomplikowana. Po­zornie wydaje się destrukcyjna, ponieważ dzieci przywiązują do tajem­nic wielką wagę. Sekrety także otwierają drogę do właściwego rodzaju przeżyć seksualnych, które nieodłącznie wiążą się ze skromnością i po­trzebą prywatności, a więc są częścią procesu oddzielania się od rodzi­ców. Nie martw się jednak, że zasada ta zniweczy dzieciom przyjem­ność z zakładania sekretnych towarzystw, czy przesyłania potajemnie wiadomości. Musisz po prostu wyjaśnić, że każdy ma prawo zachowy­wać uczucia tylko dla siebie, natomiast nikt nie ma prawa zmuszać nas do dochowywania tajemnic. Wytłumacz, że dorosły, który domaga się ukrywania różnych rzeczy przed rodzicami, nie jest na pewno ich przy­jacielem, a więc także i dziecka.

• Bycie uprzejmym nie oznacza wcale, że trzeba zgadzać się na rze­czy, które sprawiają przykrość.

Ta zasada również wymaga komentarza. Dziecku trzeba wyjaśnić, że nic nie uprawnia go do robienia scen przy stole i domagania się spe­cjalnych potraw, na przykład hamburgera zamiast obiadu. Pokaż na własnym przykładzie, jak można powiedzieć grzecznie „nie", gdy nie masz na coś ochoty. Wtedy dziecko zobaczy, jakie w danej sytuacji ma możliwe do zaakceptowania zachowania.

Oczywiście molestowanie dziecka jest przestępstwem, ale fałszy­we oskarżenie o to niewinnego człowieka ma również daleko idą­ce skutki. Dlatego nigdy nie stawiaj takiego zarzutu pochopnie. Zde­cydowanie przerwij kontakty dziecka z podejrzanym dorosłym, ale zanim nadasz sprawie bieg, miej świadomość, że stawiając niepraw­dziwe zarzuty, możesz zrujnować komuś życie. Każde fałszywe oskar­żenie pomaga wymigać się od odpowiedzialności prawdziwym spraw­com.

Specjaliści zajmujący się tą problematyką uważają, że dzieci nie kłamią na temat molestowania. Jeśli jednak rzeczywiście zależy ci na uzyskaniu prawdziwych informacji, nigdy nie stawiaj dziecku pytań, które sugerowałyby „prawidłową" odpowiedź. Lepiej zapytaj:

Czy jest cos' w X, co ci przeszkadza?, a nie: Czy X próbował robić coś, co cię za­wstydzało?

Oprócz znajomości wyżej wymienionych zasad, dziecko powinno wiedzieć, jak należy postępować w różnych sytuacjach, na przykład przed wyjściem do sąsiada ma powiedzieć, gdzie idzie i ustalić z tobą godzinę powrotu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.