Lęki nocne

Jako dziecko, Louise, matka czwórki dzieci, przeżywała nocne koszmary. Chciała, żeby lęki nie trapiły jej dzieci. Kiedy byty malut­kie, postanowiłam, że nigdy nie powiem im, gdy się przebudzą, że pew­nie nie mogły spać z powodu złych snów. Postanowiłam w ogóle im nie mówić o snach, nawet nie wspominać. Czasem zrywały się w nocy, wówczas je uspokajałam. Kiedy moja najstarsza córeczka miała pięć łat, zbudziła się kiedyś mówiąc, że widziała „obrazy". W odpowiedzi usłyszała ode mnie, że to miło, bowiem „obrazy" mogą być również przyjemne. Wydaje mi się, że rodzice są skłonni zakładać, że dziecko budzi się tylko wtedy, gdy ma złe sny, a to nie musi być prawdą. Nie zo­stawiam na noc zapalonego światła. W pokoju, w którym śpią dzieci, jest ciemno, ponieważ nie chcę, żeby nabrały przekonania, że ciemno­ści trzeba się bać. Do naszego domu nie dochodzą światła z ulicy, więc ciemność jest totalna.

Wiele dzieci boi się, że intruzi wtargną do domu. Odzwierciedlają w ten sposób sensownie i całkowicie zrozumiale strach dorosłych przed przestępczością. I w tym wypadku nie należy wyśmiewać się z ich lęku, chociaż powinno się uspokajać, że włamywacze bardziej in­teresują się sprzętem elektronicznym niż zawartością dziecięcych po­kojów (kolejny dobry argument, żeby nie trzymać telewizora w poko­ju dziecka). Z tego też powodu nie zakładaj automatycznie, że każde dziecko powinno mieć własny pokój. Wielkim komfortem może być dla malca świadomość, że inna istota ludzka śpi z nim w tej samej sy­pialni.

Klasycznym sposobem radzenia sobie z nocnymi lękami dziecka jest przeniesienie go po obudzeniu do swojego łóżka. Czasem rodzice, ojciec lub matka, przenoszą się z małżeńskiego łoża do łóżka dziecka. Metoda ta daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a rodziców, którzy sami są półprzytomni i muszą rano wstać do pracy, zwalnia z uciążli­wego obowiązku uspokajania wystraszonego malca. Do tego rozwiąza­nia uciekali się moi rodzice, kiedy jako dziecko nie mogłam zasnąć z powodu lęku przed ciemnością.
Jednak chowanie się w matczynym łóżku nie likwiduje samego stra­chu. W moim przypadku mój własny pokój stopniowo stał się miej­scem, z którego należy uciekać, a nie schronieniem. Napawało mnie lękiem nie tylko budzenie się w ciemnościach, ale także wchodzenie do łóżka po ciemku, ponieważ w moim przeświadczeniu bezpiecznym miejscem w domu był pokój rodziców, a nie mój. Pokonanie strachu przed ciemnością wiele mnie kosztowało i nadal nie jestem pewna, czy ostatecznie go przezwyciężyłam.

Uspokajaj dziecko, ale staraj się zatrzymać je we własnym łóżku. Rozmawiaj z nim o przyjemnych rzeczach, które zdarzają się w nocy – przyjęcia, nocne loty do odległych krajów, opowiadaj, jak w nocy oży­wiają się zwierzęta, które zbyt boją się ludzi, żeby wychodzić z kryjó­wek w dzień. Unikaj za wszelką cenę przerażających książek i filmów przed spaniem. Twarda teoria „hartowania" nie sprawdza się w przy­padku dzieci, które bardzo łatwo wystraszyć.

Niektórzy rodzice do absurdu przejęci teorią, że należy z życia dziecka usuwać wszelkie przedmioty mogące budzić strach, wynoszą cierpliwie z pokoju dzieci wszystkie rzeczy, których mogą one się bać w półmroku. Oczywiście dziecięcy pokój powinien być jak najbardziej przyjazny, ale musimy uważać, żeby nie osiągnąć stanu, w którym ule­gając kaprysom dziecka i traktując jego niepokój zbyt poważnie, sami zaczniemy utwierdzać w nim poczucie lęku. Jeśli wynosisz co noc z sy­pialni dziecka ciężkie meble, bo malec nie chce, żeby z szuflady wysko­czy! potwór, albo usuwasz poduszki z foteli, bo wyglądają „dziwnie", to znaczy, że już jest najwyższy czas, żeby powiedzieć: Popatrz, to jest zwykła poduszka, a nie żaden potwór.

Niektórzy radzą, by – kiedy dziecko zerwie się w nocy z krzykiem, że w kredensie siedzi duch, albo jakieś inne straszydło wygląda z kąta – nie patrzeć w miejsce przez nie wskazywane i nie otwierać mebla, chcąc udowodnić i pokazać, że nic tam nie ma. Moim zdaniem ta ra­da jest pozbawiona sensu. Nie mówiąc o tym, że trudno jest pamiętać o tak nienaturalnym zachowaniu w środku nocy, znacznie mądrzej jest zapalić światło i spokojnie, szybkim, zdecydowanym ruchem popukać w kredens.

Najbardziej skuteczną taktyką jest rozmawianie o nocnych lękach w ciągu dnia. Najlepiej omawiać je w miarę często i uparcie powta­rzać dziecku, że rzeczy, których się boi, istnieją jedynie w jego wy­obraźni. Nie czekaj z rozmową aż do wieczora. Mów o lękach tylko przy jasnym dziennym świetle, wtedy jest większa szansa, że dziecko je przezwycięży.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.