Przezwyciężanie lęków

Doświadczeni rodzice wiedzą, że nigdy nie można być pewnym, cze­go boi się dziecko. Patricia wspomina:


Matka kolegi syna pokazała pię­cioletnim chłopcom film „Szczęki" na wideo. Byłam przerażona i wście­kła, a tymczasem wydaje się, że film nie miał negatywnego wpływu na syna. Natomiast kiedy oglądał w domu film powstały na podstawie książ­ki Roalda Dahla (znany angielski współczesny autor książek dla dzieci) tak się wystraszył, że musiałam przerwać projekcję. Nie domyśliłabyś się, co go tak przeraziło. Otóż zareagował takim lękiem na pomysł przeobra­żenia małego chłopca w mysz.

Jocasta zabrała swoich synów sześcio- i dziewięcioletniego do kina na kreskówkę o przygodach słonia imieniem Barbar. Chłopcy rzadko chodzą do kina, i ku zdumieniu matki bardzo wystraszyli się sceny, w której nosorożce plądrowały miasto słoni. Na innych dzieciach sce­na ta nie zrobiła żadnego wrażenia. Jocasta podejrzewa, że jej synowie po prostu nie byli odpowiednio „odwrażliwieni". Teraz, w wieku ośmiu i jedenastu lat, mogą oglądać umiarkowanie brutalne filmy.

Jeśli dziecko widziało coś niewiarygodnie przerażającego i wygląda na bardzo wystraszone, możesz nieco zredukować jego strach, poka­zując, w jaki sposób ten straszny efekt uzyskano. Chociaż, jak sama się przekonałam, można wyjaśnić, że to nie krew, tylko czerwona farba, ale wyperswadować, że cudowne ożywienie to efekt komputerowy, jest znacznie trudniej.

Wyjaśnienie, jak osiągnięto efekt specjalny, nie załatwia sprawy, ponieważ straszny obraz eksplodującej głowy lub jakiejś innej potwor­ności tkwi w umyśle dziecka. Dzieci są znacznie bardziej wrażliwe, niż to się dorosłym wydaje, na budzące grozę epizody, dlatego lepiej za­chowywać wzmożoną ostrożność na wypadek pojawienia się w filmie mrożącej krew sceny.

W społeczeństwie panuje przekonanie, że dzieci powinny być „har­towane", aby mogły sobie radzić z olbrzymim ładunkiem przemocy i terroru oglądanym na ekranie. Ja mam do tej sprawy podejście am­biwalentne. Sześciolatek w 1997 roku przebywa na tym świecie do­kładnie tyle samo, co sześciolatek w 1950 roku i obaj mieli dokładnie tyle samo czasu, żeby napatrzeć się na rzeczy wywołujące strach. Umysł dzisiejszego sześciolatka nie stał się wcale bardziej dojrzały. Ja­ko rodzic nie musisz hołdować filozofii „hartowania", ale nie możesz również liczyć na to, że uda ci się ochronić dziecko przed wszelkim strachem, tak samo jak nie możesz się spodziewać, że na zawsze uda ci się je uchronić przed złymi wpływami.

Ważniejsze jest, aby uczyć dzieci, jak radzić sobie ze strachem i jak unikać rzeczy, co do których mają pewność, że będą wywoływać lęk.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.