Pakiet ratunkowy: lista bożonarodzeniowych prezentów

Na najlepszy pomysł, jak radzić sobie z dziecięcym pragnieniem po­siadania różnych rzeczy, wpadła w moim przekonaniu Nessa, matka jedynaczki. Dziewczynka ma w swoim otoczeniu wielu krewnych za­możnych, młodych i bezdzietnych – którzy uwielbiają obsypywać ją prezentami. Matka wielokrotnie rozmawiała z córką o tym, że rekla­my często kłamią, a przynajmniej nieco rozmijają się z rzeczywistością. Omawiały też postać Verruci Salt z powieści Roalda Dahla (dziew­czynka wygrała główną nagrodę w konkursie, polegającym na zbiera­niu talonów umieszczonych w opakowaniach batoników, ponieważ zmusiła ojca milionera do wykupienia wszystkich batoników).

Nessa opowiada:

 Zeszłej jesieni, kiedy odkryłam, że lista wymarzonych bożonarodzeniowych prezentów składa się tylko z zabawek reklamowa­nych w telewizji, rozzłościłam się na dobre. Umówiłyśmy się więc, że jed­no listopadowe przedpołudnie spędzimy w sklepie Hamleys (słynny lon­dyński sklep z zabawkami). Postanowiłyśmy obejrzeć reklamowane zabawki i poprosić personel o dokładną ich prezentację. Umowa była na­stępująca: obejrzymy wszystkie rzeczy, potem pójdziemy coś zjeść. Przy po- sitku porozmawiamy o oglądanych zabawkach i na koniec wrócimy do sklepu po tę jedną, wybraną. Przeznaczyłyśmy na oglądanie mnóstwo cza­su. W trakcie naszej wyprawy obaliłyśmy z pół tuzina reklamowych mitów. Zabawki wcale nie robiły tego, co w przekonaniu córki powinny robić. Płaczące lalki były bardzo kiepskiej jakości, ale największym rozczarowa­niem okazały się lalki reklamowane jako umiejące mówić. Podczas posił­ku córka nie bardzo potrafiła przypomnieć sobie tę spośród mnóstwa za­bawek, o którą wcześniej prosiła, ponieważ żadna nie utkwiła w jej pamięci. W końcu, za moją delikatną namową, do czego się szczerze przy­znaję, wybrała zabawkę edukacyjną – zestaw do rozmaitych naukowych eksperymentów. Wielkie sklepy z zabawkami przypominają jaskinie pełne skarbów, ale jeśli poświęcisz czas, żeby pochodzić tam z dzieckiem i poroz­mawiać o wystawionych zabawkach, wtedy bardzo szybko się przekonasz, że w istocie wybór jest maty. Dookoła są kilometry półek z breloczkami w kształcie postaci z Disneya i hektary pluszowych maskotek. To nie są prawdziwe zabawki, one służą do przekupywania dzieci.

Gdybyś chciała pójść w ślady Nessy i odbyć taką wędrówkę po wy­branym sklepie z zabawkami, zapewne nie obędzie się bez utarczek z personelem, zanim da się przekonać, że masz prawo wyjmować oglą­dane przedmioty z pudelek. Czasem dobrze jest zwrócić uwagę dziec­ka na zabawkę ze wszech miar pożyteczniejszą. Uważaj jednak, żebyś nie była zbyt natarczywa, jeśli nie wybierze preferowanego przez ciebie zestawu edukacyjnego, bowiem ostateczna decyzja powinna należeć do dziecka. Dla córeczki Nessy wyprawa do sklepu z zabawkami była do­świadczeniem jedynym w swoim rodzaju; dziewczynka nauczyła się z dystansem podchodzić do reklam. Uświadomiła sobie, jak bardzo by­łaby zawiedziona, gdyby na Boże Narodzenie dostała zamówione wcze­śniej, wyglądające niezwykle atrakcyjnie w reklamach, zabawki.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.