Telewizja i posiłki

Dla dzieci Giny, kiedy najstarsze miało dziewięć lat, a najmłodsze trzy, największą frajdą było oglądanie telewizji w kuchni przy obiedzie. Gina uważa, że:

 to pomaga im w jedzeniu, ponieważ przedtem spieszyli się, żeby zdążyć na ulubiony program. Pamiętam, że jako dziecko też mia­łam ochotę jeść, oglądając coś dobrego w telewizji.

Gina, podobnie jak Deborah, traktuje telewizję jako rodzaj kleju, który trzyma dzieci na krzesłach przy stole.

Po przyjściu ze szkoły dzieci są bardziej zmęczone, niż na to wyglą­dają. Szkoła jest miejscem stresującym. Miriam, której dzieci chodzą do prywatnej szkoły, wymaga, żeby telewizor przy jedzeniu byl wyłą­czony. Uważa, że wspólne posiłki są niezmiernie ważne. Rodzina ma wtedy czas na rozmowę, wychodzą na jaw różne sprawy. Jednak jej dzieci nie przebywają w takim hałasie jak dzieci Giny, które chodzą do państwowej podstawówki w Londynie. A poza tym ma pięcioro dzieci, a Deborah dziesięcioro.

Najważniejsze, by ustalić zasady i ich przestrzegać. Nie ma powodu upierać się, żeby jeść obiad właśnie wtedy, kiedy w telewizji jest pro­gram, na którym dzieciom bardzo zależy. A z drugiej strony, w dobie magnetowidów nie ma powodu, żeby program telewizyjny dyktował nam pory posiłków.

Warto zapamiętać, że im więcej posiłków dzieci będą spożywać przed ekranem telewizyjnym, tym trudniej im będzie zachować się właściwie na uroczystym obiedzie z okazji złotego wesela dziadków. A dzieci, które nie bardzo wiedzą, jak się zachować, z reguły okazują to, zachowując się bardzo niestosownie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.