Wspólne czytanie

Nigdy nie jest za późno na wprowadzenie nowego zwyczaju. A ży­cie, jak mówi Nerys, to ciąg następujących po sobie rutynowych, zwyczajowych czynności. Ona i jej rodzina składająca się z dwójki dorosłych osób i czwórki dzieci zamieszkuje w małym domku z nie­wielkim ogrodem. Wszyscy bardzo cenią sobie i celebrują wspólne wieczory, które codziennie wyglądają podobnie. Nerys opowiada:

Głównym wydarzeniem jest czytanie. Zaczyna się od pięciolatka, do którego dołącza reszta, ponieważ wszyscy uwielbiamy proste książeczki obrazkowe. Potem on idzie spać, a my sięgamy po teksty trudniejsze i tak po kolei, aż dochodzimy do dwunastoletniej córki. Z nią i moim partnerem czytamy we trójkę głośno, wszyscy jesteśmy na równych pra­wach.

Wspólne wieczorne czytanie jest jednym ze sposobów, w jaki szczę­śliwe rodziny okazują sobie uczucie. Ale jest to również jeden ze spo­sobów, w jaki rodziny będące na krawędzi rozpadu lub w trakcie roz­stawania się mogą dojść do porozumienia i przywrócić sens idei bycia razem. Spodziewałam się, że rodzice przestają dzieciom czytać z chwi­lą, gdy latorośle same opanują tę sztukę. Myliłam się. Obyczaj trwa na­dal, i to nawet w bardzo wykształconych rodzinach, w których dzieci zaczytują się w Tolkienie i nowelach sióstr Bronte. Co wieczór przez mniej więcej piętnaście minut odbywa się wspólne czytanie. Niekiedy jest to książka czytana już wielokrotnie, ale taka, która zyskała specjal­ny status wieczornego czytadła.

Być może w świecie, który domaga się, by dzieci przeistaczały się w wyrafinowane nastolatki, jest to jakiś sposób na zachowanie czegoś z prawdziwego dzieciństwa. Jessica zwierzyła się:

Mój jedenastoletni syn nadal lubi być utulany do snu.

Być może, bo po świecie chodzą miliony ofiar mody na bycie twar­dzielem, które sekretnie marzą o utuleniu do snu i o wieczornym czytaniu na dobranoc.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.