Pierwszy krok do przybranego rodzicielstwa

Wszystkie problemy, które uwidoczniły się w życiu dzieci po rozbi­ciu rodziny lub po jej przeorganizowaniu – etap buntu, użalania się nad sobą, kłótnie z rodzeństwem – mogły wystąpić w jakiejś formie na­wet bez zaistnienia zmian w rodzinie. Jednak bycie przybranym rodzi­cem jest bardzo stresujące, a wszelkie stresowe sytuacje uwypuklają i wyolbrzymiają nawet błahe problemy.

Katya przekonała się, że przybrane rodzicielstwo zaczyna się od pewnego rodzaju okresu wstępnego. Jednym z najbardziej katastrofal­nych posunięć nowego partnera, który wprowadza się do samotnego dotąd albo rozwiedzionego rodzica, jest branie aktywnego udziału, na równych prawach z naturalnym rodzicem, w działaniach dyscyplinują­cych. Przybrana rodzina nie jest tym samym, co pełna rodzina i nikt nie powinien myśleć, że może być inaczej. Cheryl Walters, bardzo do­świadczona terapeutka, ostrzega przybrane rodziny, które do niej tra­fiają, że nowy partner nie jest nowym rodzicem.

Dzieci i naturalny rodzic mają za sobą długą historię bycia razem. Przybrany rodzic, nawet jeśli przed wprowadzeniem się znany był dzieciom, nie dzielił z nimi doświadczeń i o tym nigdy nie wolno mu zapominać. Jeśli chcesz podjąć się przybranego rodzicielstwa, przygo­tuj się na długi okres terminowania, wchodzenia w rolę rodzica. W tym czasie, a może on trwać do dwóch lat, przybrany rodzic mozol­nie buduje skład wspólnych z dzieckiem doświadczeń, który w przy­szłości stanowić będzie podwaliny pod nowy typ relacji rodzic-dziecko.

Takie samo powolne i bez napięć podejście odnosi się do przyrod­niego rodzeństwa. Najlepiej jest zapoznawać dzieci ze sobą stopniowo, zaczynając od uczciwego opowiadania własnym dzieciom o dzieciach partnera. Potem dobrze jest pokazać im zdjęcia i przygotowywać do krótkiego, nieformalnego wspólnego wyjścia, a następnie do dłuższe­go wyjścia, po którym będzie miał miejsce wspólny weekend i wakacje. Te wszystkie elementy powinny wystąpić, nim podejmiecie decydujący krok, jakim jest zamieszkanie razem.

Rodzica, który dopiero co zawarł nowy związek małżeński, kusi nie­zwykle możliwość przekazania funkcji dyscyplinujących w rodzinie no­wemu partnerowi. Na przykład poczucie, że nowa żona, z racji bycia kobietą, automatycznie wejdzie w rolę matki, przynosi mężczyźnie wielką ulgę.

Mike, którego nowa rodzina składa się z niego i jego drugiej żony, okresowo z jego dwóch synów z pierwszego małżeństwa i dwójki dzie­ci żony z poprzedniego małżeństwa, opisuje swoje odczucia:

Jest pięć po ósmej, i jest mój dzień na wyszykowanie dzieci do szkoły. Jeden z mo­ich synów narzeka, że źle się czuje. Nie mam pojęcia, co powinienem zro­bić. Chcę, żeby kobieta spojrzała na malca i zadecydowała, czy chłopak ma iść do szkoły.

 Mike zdaje sobie sprawę z tego, że zaczyna paniko­wać, gdy jego druga żona, bardzo zresztą sensownie, nie podejmuje roli, której on od niej oczekuje – roli wszystkowiedzącej mamy. Ona nie jest jeszcze gotowa do bycia mamusią jego dzieci, nie zna ich wy­starczająco dobrze.

A tymczasem wiele matek po zawarciu nowych związków zachęca partnera, a wręcz na niego naciska, by aktywnie włączał się w trudne sprawy wychowawcze, jak na przykład dyscyplinowanie zbuntowane­go nastolatka, uważając, że mężczyzna, będąc bardziej stanowczym, będzie również skuteczniejszy. Taka postawa matek jest całkiem zro­zumiała, bo przecież przez lata, nim poznały nowego partnera, same zmagały się z trudami rodzicielstwa. A teraz bardzo im odpowiada wygodna pozycja na kanapie, podczas gdy ich Superman w osobie no­wego partnera, żwawo poruszając się po domu, zaprowadza nowe porządki.

Matka, która w ten sposób przekazuje władzę ojczymowi, stwarza niezwykle trudną, bardzo stresującą sytuację. Pomijając aspekt fizycz­nej siły, jest to równie niesprawiedliwe dla obu stron – dzieci i mężczy­zny. Nawet jeśli partner ma własne dzieci, jako ojczym nie ma tytułu do sprawowania roli głównego egzekutora dyscypliny, dopóki nie na­wiąże z dziećmi bliskiego kontaktu, opartego na wspólnych doświad­czeniach. Do tego czasu rolę szefa, osoby stanowiącej i egzekwującej prawo, musi pełnić naturalny rodzic.
Nie znaczy to wcale, że przybrany rodzic nie powinien uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Para razem powinna dyskutować o tym, któ­re zachowania są nie do przyjęcia, a które są właściwe, co jest w domu dozwolone, a co nie, natomiast wszelkie ustalenia musi wprowadzać naturalny rodzic przy wsparciu partnera. Długo jeszcze po zawarciu związku rodzic naturalny będzie miał ostateczne słowo w sprawach dotyczących dzieci. Przybrany rodzic musi starać się być dobrym uczniem.

Zanim nowy układ zacznie działać, z pewnością trzeba będzie prze­żyć wiele trudnych chwil. Nie obędzie się bez nieporozumień i łez. Ale jeśli wszyscy zechcą pamiętać, że każdy w rodzinie jest pełen obaw, nie wie, jak się sprawy potoczą, wtedy podejmowane wysiłki okażą się warte trudu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.