Rozmawianie z nauczycielami

Z nauczycielami należy obchodzić się delikatnie. Niczego z pew­nością nie osiągniesz, jeśli wmaszerujesz do sali i przy wszystkich uczniach zaczniesz zgłaszać pretensje. Jeśli na sam dźwięk twoich kro­ków na korytarzu nauczycielka będzie odczuwała organiczną niena­wiść do ciebie, nie znajdzie w sobie ochoty, żeby długo i wyczerpująco rozmawiać o twoim dziecku. Łatwiej wam będzie dyskutować, jeśli od pierwszego dnia szkoły zaczniesz przygotowywać przyjazny grunt, oka­zując, że cenisz rzeczy, które ona czy on robią dobrze. Warto zdobyć się na wysiłek i słowa wdzięczności.

Pamiętaj, że nauczycielka tak widzi twoje dziecko w szkole, jak je postrzega. Ty nie jesteś z nim w klasie. Jeśli więc ma zupełnie od­mienne od ciebie zdanie o jego charakterze i inteligencji, rozsąd­niej jest założyć, że twoja pociecha inaczej zachowuje się w szkole, a inaczej w domu, niż z góry przyjmować, że nauczycielka nie ma racji.

Jeżeli pedagog posługuje się sformułowaniami brzmiącymi jak techniczne wyrażenia, których nie rozumiesz, poproś o wyjaśnienie. Profesjonalny język nauczycieli pełen jest żargonowych określeń, trze­ba uważać, żeby nie używali go jako zasłony dymnej.Jeśli chcesz rozmawiać o czymś, co cię martwi, raczej umów się wcześniej, a nie próbuj złapać nauczycielki przed lub po lekcjach. Roz­pocznij od podziękowania za to, że znalazła dla ciebie czas. Zamiast pytań w stylu „co pani zamierza z tym zrobić", podkreślaj chęć współ­pracy przy rozwiązywaniu problemu. Pytaj więc na przykład, jak mo­żesz dziecku pomóc w domu z matematyki, a nie rób wyrzutów, dla­czego nie uczy go tabliczki mnożenia.

Niektórzy nauczyciele nie lubią rodziców, którzy próbują ich po­uczać, zwłaszcza gdy starają się powiedzieć, co nauczyciel ma myśleć o ich dziecku. Nessa, której córka uczęszcza do prywatnej szkoły, opo­wiada:


Na początku roku poprosiłam, żeby moja córka nie siedziała ze swoją najbliższą przyjaciółką, bo wiedziałam, że będą rozmawiać. Na­uczycielka odpowiedziała, że to ona decyduje, gdzie kto siedzi i szybko usadziła dziewczynki razem, żeby, jak myślę, dać mi prztyczka. Byłam niezadowolona, ale mogę zrozumieć jej punkt widzenia. Gdyby pozwoli­ła jednemu rodzicowi wejść na swoje podwórko, wnet dwadzieścia pięć par rodziców zarzuciłoby ją instrukcjami, co ma robić.

Kiedy rozmawiasz z nauczycielką o incydencie, o którym słyszałaś od dziecka, przedstaw jasno jego wersję przebiegu wydarzeń, a następ­nie wysłuchaj, co ma w tej sprawie do powiedzenia nauczycielka. Jest twoją powinnością wspieranie syna czy córki, ale to wcale nie znaczy, że dziecko wszystko dobrze zrozumiało albo że nie zinterpretowało mylnie wydarzeń. Nie mów, że w tej sprawie pójdziesz do dyrektorki, groźby jedynie wzmagają ducha konfrontacji, a tego powinnaś unikać. Lepiej zaproponować, że razem pójdziecie porozmawiać z dyrektorką, która być może będzie w stanie wam pomóc.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.