Szkoła

Pierwszy dzień w szkole

Pierwszy dzień w szkole wywołuje niepokój, ale również jest niezwy­kle ekscytujący. Przygotuj się dobrze zawczasu na tę chwilę: wybierz w bibliotece atrakcyjną obrazkową książkę o pierwszym dniu ucznia i dzień wcześniej zgromadź wszystkie potrzebne rzeczy.
Łatwość, z jaką twoje dziecko poradzi sobie w szkole w pierwszych dniach, w dużej mierze zależy od jego stażu w przedszkolu. Dziecko, które nie ma doświadczeń przedszkolnych – szczęśliwie takich dzieci jest coraz mniej – będzie poszkodowane nie tylko pod względem edu­kacyjnym, ale również społecznym.

Czasami jednak nawet dzieci, które mają za sobą pobyt w przed­szkolu, dopiero po pewnym czasie adaptują się w szkole. Mówi Diana:

 Przez pierwsze dwa tygodnie Isac (pięciolatek) popłakiwał każdego ran­ka, nie rozumiał, dlaczego jest wysyłany tak daleko od domu, dlaczego musi nosić „drapiące" skarpetki. Aż pewnego dnia zdarzył się cud. Chło­piec bez grymaszenia poszedł do szkoły.

Nim dziecko pójdzie do szkoły, musi być w stanie samodzielnie ko­rzystać z toalety i pamiętać o myciu rąk po wyjściu.
W wieku siedmiu lat dzieci powinny umieć „wytrzymać" do prze­rwy, ale do próśb młodszych o wypuszczenie do łazienki nauczyciele odnoszą się ze zrozumieniem.

Przed rozpoczęciem szkoły twoje dziecko powinno umieć się ubrać i rozebrać przy minimalnej pomocy w trudniejszych czynnościach – sznurowaniu butów, wiązaniu krawata, zapinaniu mankietów. Ważne jest, aby dziewczynki potrafiły wciągnąć rajstopy. Nauczycielka po lek­cji wychowania fizycznego nie da rady odkręcić piętnastu par źle wło­żonych nogawek rajstop. Jeśli w szkole nie obowiązuje mundurek, wy­bierz z szafy kilka zestawów praktycznych ubrań dla dziecka, a te naj­modniejsze zaoszczędź na weekendy.
Nie pozwól starszemu rodzeństwu ani sąsiadom opowiadać strasz­nych historii o pani z pierwszej klasy, ani o tym, co starsi chłopcy ro­bią pierwszakom.

Dokładnie przeczytaj rozkład pierwszego dnia. Zostań z dzieckiem przez kilka minut, ale nie przeciągaj pożegnania. Jeśli ono jest zdener­wowane, twoja obecność nie poprawi sytuacji. Łzy prawdopodobnie przeznaczone są dla ciebie. Z chwilą, gdy opuścisz budynek, nauczy­cielowi łatwiej będzie poradzić sobie z dzieckiem i wprowadzić je w szkolną atmosferę.

Jeśli pracujesz i zależy ci na karierze, przynajmniej raz w tygodniu spróbuj przyprowadzać dziecko lub je odbierać. Kontakt ze szkołą w tym okresie jest ważny dla ciebie, nawet jeśli nie możesz sobie po­zwolić, żeby przychodzić codziennie.

Mówi Rowena:

Moja córka w wieku czterech lat rozpoczęła naukę w bardzo wymagającej prywatnej szkole. Dopiero po trymestrze uświado­miłam sobie, że popełniłam wielki błąd, a to dlatego, że tam nie bywa­łam. Córka wracała autobusem. Kiedy samemu odbiera się dziecko, można zaobserwować, jak się ono zachowuje po lekcjach i ma się możli­wość rozmawiania z innymi rodzicami na temat panującej w szkole at­mosfery.

Trudno jest wyciągnąć od dzieci, co dzieje się w szkole. Jeśli odmo­wie mówienia o szkole towarzyszą inne niepokojące objawy – trudno­ści ze snem, moczenie nocne, niechętne wybieranie się do szkoły – po­winnaś wzmóc czujność, ponieważ dziecko może być dręczone przez inne dzieci. Natomiast zwykła powściągliwość w mówieniu jest nor­malna. O klasie mojego syna dowiedziałam się najwięcej od jego sza­lenie wygadanej koleżanki, urodzonej redaktorki kroniki towarzyskiej. Jeśli na pytanie, co dzisiaj było w szkole, uzyskujesz odpowiedź, że nic, wypróbuj następujące metody:

•        Pytaj o przebieg dnia młodszą siostrę lub brata, gdy starsze zorien­tuje się, że jest to sposób na zwrócenie twojej uwagi, może zacznie mówić. Jeśli uda ci się skierować rozmowę na to, co wydarzyło się w klasie, a nie na plotki, że podobno ktoś na korytarzu widział ol­brzymiego szczura, możesz być zadowolona z siebie. Twoja taktyka się sprawdza.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.