Gry i konkursy, czy raczej impreza poza domem?

Zdaniem Kirstie:

Można zapomnieć o organizowaniu konkursów dla chłopców powyżej sześciu lat. Dziewczynki natomiast cieszą się nimi dłu­żej i wiele pseudowyrafinowanych dziesięcio- lub jedenastoletnich panie­nek uwielbia hałaśliwą zabawę „czekoladowy wyścig" albo grę polegają­cą na podawaniu sobie pomarańczy bez używania rąk. Gry i zabawy na przyjęciu dostarczają dzieciom więcej radości, niż udawanie nastolatków i tańce w rytm młodzieżowej muzyki, ale nie ma powodu, by im o tym mówić, same się muszą przekonać.

Po ukończeniu przez dziecko sześciu czy siedmiu lat sama praw­dopodobnie zrezygnujesz z tradycyjnych przyjęć na rzecz imprez o określonym charakterze, urządzanych w miejscowym centrum sportowym, np. przyjęcie futbolowe, pływackie, łyżwiarskie; rodzaj zależy od tego, co oferuje ośrodek. Zapraszaj małą liczbę dzieci. Ty­le, żeby stworzyć dwie drużyny do gry. Pewnym mankamentem im­prez sportowych (zawsze najpierw powinna być część sportowa, że­by zmęczeni i głodni zasiedli do poczęstunku) jest to, że mamy ochotę zaprosić tylko dzieci o podobnym zacięciu i poziomie umie­jętności sportowych. Jeśli więc nie będziesz dostatecznie uważna, możesz na przykład całkiem niechcący wyłączyć z urodzin jedyne w klasie dziecko niepełnosprawne. Mając dość miejsca, zaproś ko­niecznie kilkoro dzieci, które tworzą swoją własną podgrupę. Listę gości ustalaj razem z dzieckiem i jemu przyznaj ostateczne słowo i prawo weta.

Mówi Brenda, matka pięciorga dzieci:

Łaskawość polega na tym, że przekonuje się do czegoś dzieci, a nie zmusza na siłę. One powinny same, z własnej inicjatywy, na przykład zaprosić na swoje urodziny dziecko nieszczęśliwe i samotne. W tym względzie wiele zależy od tego, jak rozwija się twoja relacja z dzieckiem. Moja ośmioletnia córka pla­nowała urodzinowe przyjęcie i ja zasugerowałam, żeby zaprosiła ze swo­jej klasy dziewczynkę z zespołem Downa. Córka przytaknęła, a ja doda­łam, że wspomniałam jej o Jane, bo myślałam, że zapomniała. Gdyby zareagowała inaczej, spytałabym, czy uważa, że Jane popsułaby jej przy­jęcie. Musiałabym dołożyć wiele starań, żeby dowiedzieć się, co rzeczy­wiście córka myśli o Jane. W końcu to są jej urodziny, a nie moje, i to ona ma prawo zaprosić gości, których chce, a nie tych wybranych prze­ze mnie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.