Kiedy iść do lekarza, a kiedy zostać w domu

Pewna matka powiedziała mi:

Rodzice na początku nie mają do­świadczenia. Moja sześciomiesięczna córeczka bardzo w nocy płakała, a my nie wiedzieliśmy, co zrobić. W żaden sposób nie umieliśmy przerwać płaczu. Pomyśleliśmy, że musi być chora, więc nad ranem zdecydowali­śmy się jechać do miejscowego szpitala. Kiedy już wyszliśmy, mała nagle potężnie beknęła, przestała płakać i natychmiast zasnęła, a my wrócili­śmy do domu.

Wiele jest doskonałych poradników, niewątpliwie przydatnych na wypadek choroby, ale żaden z nich nie jest adresowany wyłącznie do twojego dziecka. Tutaj ty jesteś ekspertem. Gdy twoje dzieci osiągnęły wiek szkolny, prawdopodobnie przestałaś już biegać do lekarza z po­wodu kolki gazowej, a także wykształciłaś u siebie szósty zmysł, którym potrafisz rozpoznać, czy twoje dziecko potrzebuje pomocy medycznej, czy też cierpi na coś, co ustępuje z czasem łub pod wpływem okazywa­nej mu miłości. Żyjąc z dziećmi od urodzenia, poznałaś je bardzo do­brze, wiesz, co jest normalne, a jakie symptomy zwiastują coś złego.

Niektórzy skuteczni rodzice pozwalają dzieciom narzekającym na złe samopoczucie od czasu do czasu nie iść do szkoły. Jeśli jednak dziecko notorycznie uskarża się na niesprecyzowane złe samopoczu­cie, jest to równoznaczne z odmową chodzenia do szkoły i może być spowodowane niechęcią do przebywania w klasie lub zastraszeniem przez kolegów. Jeśli coś takiego podejrzewasz, nie trać czasu i poroz­mawiaj z nauczycielem.

Dzieci potrafią stosować uniki i subtelnie, ale przekonująco zgła­szać nam swoje kiepskie samopoczucie w rodzaju: Jakoś dziwnie, nie najlepiej się dzisiaj czuję. Wiedzą, że po takiej skardze pozwolisz zostać dzień w domu, jest to więc doskonały sposób na wymiganie się od szkoły i oglądanie w spokoju Ulicy Sezamkowej. Dziewięć razy na dzie­sięć dziecko poczuje się dobrze w godzinach przedpołudniowych, a tylko ten dziesiąty raz zadzwonią do ciebie ze szkoły, żebyś zabrała je do domu; sytuacja nieprzyjemna, ale warto raz do niej doprowadzić, po to, żeby w tych pozostałych dziewięciu przypadkach nie brać dnia wolnego na opiekę nad nie najlepiej się dzisiaj czującym dzieckiem.

Nauczyciele stosują delikatne, psychologiczne środki, żeby odróż­nić symulantów od prawdziwie chorych dzieci:

Jesli rzeczywiście tak źle się czujesz kochanie, lepiej odłóż ten czekoladowy batonik albo: Jeśli nie czujesz się na siłach, żeby ćwiczyć na WF-ie, na pewno nie masz siły na zabawę z kolegami, zostań więc w klasie w czasie przerwy.

Te same nauczycielskie triki możesz zastosować w domu, dając do zrozumienia, że „chory" będzie miał w domu ciepło i wygodnie, ale nie powinien liczyć na rozrywki i specjalne przyjemności. A więc żadnych smakołyków na obiad, nie ma mowy o wypożyczaniu superfilmów, ani przynoszeniu prezencików lub czasopism. Będzie miał za to zapewnio­ny odpoczynek w łóżku, dużo miłości i uwagi, a na nocnym stoliku dzbanek świeżej wody, słodycze jedynie w postaci syropów, a z rozry­wek kasetę z bajkami. W taki oto sposób powinnaś potraktować swo­je codziennie niedomagające dziecię.

Nim podejmiesz decyzję, czy dziecko powinno zostać w domu, mu­sisz rozstrzygnąć po pierwsze, czy jest w stanie się uczyć, i po drugie, czy nie będzie zarażać innych. Jeśli dziwnie się czuje, ale czyta książkę lub skacze na drabinkach, to znaczy, że czuje się wystarczająco dobrze, żeby się uczyć. Jeśli raz zwymiotowało, ale jest już w porządku, może się uczyć (gdy wymioty się powtarzają, konieczny jest lekarz). Dużo się nie nauczy, jeśli nie może jeść, więc inną generalną zasadą jest prze­trzymanie dziecka w domu przynajmniej jeden dzień, gdy gorączkuje, albo nie czuje się na siłach, żeby zjeść śniadanie, a poprzedniego wie­czoru tylko rozgrzebało kolację.

Jeśli dziecko obudzi się rano z kaszlem i katarem, ale bez gorączki, to raczej nie zaraża, a że prawdopodobnie połowa klasy ma podobne objawy, zostawienie go w domu nikogo nie uchroni przed infekcją. Jest natomiast wielce prawdopodobne, że roznosiło chorobę w dzień poprzedzający wystąpienie symptomów infekcji, a więc kiedy było w szkole. Poza tym, w większości przypadków kaszel i katar nasilają się rano.

Młodsze dzieci łapią lekkie infekcje średnio cztery razy w roku, więc jeśli za każdym razem zatrzymasz swoją pociechę przez tydzień w łóżku, straci miesiąc szkoły, a ponadto nabierze przekonania, że szkoła nie jest ważna. Nie jest okrucieństwem posyłanie do szkoły dziecka lekko niedysponowanego.

Ku ogólnemu zdziwieniu lekarze zalecają zatrzymanie w domu mal­ca z zapaleniem spojówek. Natomiast znaczna część rodziców posyła do szkoły dzieci mające załzawione, czerwone oczy, a trzyma w cieple pociechy, które mają suchy kaszel. Zapalenie spojówek nie jest zbyt dokuczliwe, ale za to bardzo zaraźliwe, więc łatwo przenosi się na in­nych uczniów. Dziecku należy wpuścić do oczu krople z antybiotykiem zaordynowane przez lekarza i zatrzymać w domu do czasu ustąpienia ropnej wydzieliny.

Dzieci, u których stwierdzono jedną z niżej wymienionych chorób, muszą być izolowane, zwłaszcza w okresie, kiedy ryzyko zarażenia jest szczególnie wysokie:

•        ODRA. Od pierwszych symptomów infekcji do czterech dni po ustąpieniu wysypki.

•        RÓŻYCZKA. Na siedem dni przed wystąpieniem wysypki, aż do czterech dni po jej ustąpieniu. Kobiety w ciąży, które miały kontakt z chorym dzieckiem, powinny być poinformowane.

•        OSPA WIETRZNA. Od pięciu dni przed pokazaniem się krostek do czasu, kiedy zaschną.

•        ŚWINKA. Od trzeciego dnia po powiększeniu się węzłów na szyi, aż do siódmego dnia po ich powrocie do normalnych rozmiarów.


•        LISZAJEC.
Infekcja skóry, która może powstać z egzemy lub ospy wietrznej.


•        GRZYBICA OBRĄCZKOWA.
Jeśli jest powyżej szyi.


•        ZAPALENIE OPON MÓZGOWYCH.
Początkowe objawy mo­gą być mylnie potraktowane jako symptomy zwykłej infekcji wiru­sowej.

 

Obok wysokiej temperatury (ale niekonieczne utrzymują­cej się na wysokim poziomie) pojawia się wysypka na tułowiu lub nogach, sztywność karku i światłowstręt (dziecko prosi o zgasze­nie światła). Sztywność karku sprawdzamy, prosząc dziecko, żeby usiadło i dotknęło czołem do kolan. Przy zapaleniu opon nie będzie się w stanie wychylić nawet na kilka centymetrów. Jeśli podejrze­wasz zapalenie opon, natychmiast wezwij lekarza, ale nie panikuj. Rokowania w chorobie są na ogół pomyślne. Zapalenie innych
gruczołów, na przykład migdałków, również może wywoływać sztywność karku.

Dzieci nie powinny chodzić do szkoły z zapaleniem oskrzeli, płuc, czerwonką, dyfterytem, zatruciem pokarmowym (listeria, salmonella), żółtaczką zakaźną, ostrym zapaleniem rogów przednich rdzenia, darem brzusznym czy kokluszem. O zwolnieniu dziecka z zajęć decydu­je lekarz. Gabinety lekarzy rodzinnych pełne są rozhukanych dzieci, które zostały przyprowadzone przez mamusie, zamartwiające się z po­wodu lekkiego kataru pociechy. To, co powiem, brzmi brutalnie, ale wesołe, ożywione dzieci nie potrzebują pomocy medycznej. Z drugiej strony, jeśli symptomy chorobowe nie ustąpiły w czasie przewidywa­nym przez lekarza, bez wahania należy wrócić do przychodni. Może się rozwinąć wtórna infekcja, która nie została rozpoznana podczas pierwszej wizyty.
Kiedy dziecko choruje, dręczą nas wątpliwości, czy aby na pewno nie jest to coś poważnego, co będzie, jeśli doktor pomylił się w diagnozie i nie rozpoznał rzadkiej, śmiertelnej choroby. Jest to strach całkowicie uzasadniony. Jedynym zabezpieczeniem przed złą diagnozą jest po­twierdzenie jej przez innych lekarzy. Jeśli twoje dziecko ma utrzymują­ce się objawy, które są niepokojące, a lekarz rodzinny nie potrafi w spo­sób zadowalający ich wyjaśnić, zasięgnij opinii innego specjalisty.
 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.