Urodziny i przyjęcia

Bratowa, kiedy zabierała z przyjęcia siedmioletniego synka, spytała gospodynię, czy wszystko było w porządku. W odpowiedzi usłyszała, że nie bardzo, bo chłopcy naśmiewali się z czarodzieja.

Bratowa i ja zgodziłyśmy się, że gdybyśmy miały dość odwagi, prze­rwałybyśmy pokaz ze słowami:

Moi złoci, jesteście tak niegrzeczni, że profesor Fancypants spakuje już teraz swoje rzeczy i opuści was. Dzwonię po rodziców, żeby was zabrali, a dzieci, których rodziców nie zastanę, bę­dą tu siedzieć i czekać.

Oczywiście to czysta fantazja. Po pierwsze, nikt nie zdobędzie się na to, żeby zapłacić artyście tylko za połowę pokazu, a po drugie, trzeba niezwykłej odwagi, żeby w takiej sytuacji nadzorować (co najmniej go­dzinę) tuzin siedmioletnich chłopców. Ale gdyby było nas stać na re­alizowanie ostrego kursu, życie byłoby odrobinę przyjemniejsze dla wszystkich naszych znajomych, a już z pewnością dla czarodziejów.

Nie ma absolutnie żadnego powodu, żeby urządzać dzieciom przy­jęcia, jeśli one nie wykazują zainteresowania i wcale im na tym nie zależy. Niepotrzebne są im urodzinowe bale. Na wiele innych, mniej kłopotliwych dla ciebie sposobów, można im sprawić przyjemność. Odnoszę wrażenie, że niektóre dzieci traktują bal urodzinowy jako coś, co im się należy.

Omówmy teraz podstawowe zasady, których należy przestrzegać, organizując dziecięcy bal.

Obowiązkowo trzeba odpowiadać na zaproszenia. Niektóre matki zadają sobie wiele trudu, żeby przygotować – dla każdego gościa indy­widualne – balony, specjalne nakrycia stołowe, paczuszki z niespo­dziankami, byłoby więc nietaktem niepoinformowanie, czy dziecko przyjdzie.

Podziękowanie dzieciom za prezenty nie tylko należy do dobrego tonu, ale jest absolutnie konieczne. Wielu rodziców wkłada dużo wy­siłku w to, żeby przygotować odpowiedni podarunek. List do nich po­winien zostać tak sformułowany, by nie było wątpliwości, że wiesz, co dziecko dostało od gościa. Formułka: Dziękuję za śliczny prezent oczy­wiście nie wchodzi w grę. Będąc osobą zaproszoną, możesz to zadanie ułatwić gospodarzowi, przyklejając do prezentu pod opakowaniem sa­moprzylepną karteczkę z informacją, kto jest ofiarodawcą.

Nie kupuj prezentu byle jakiego, ale też nie przejmuj się bardzo tym, żeby utrafić w dziesiątkę. Nikt nie oczekuje od ciebie, żebyś zna­ła jubilata tak samo dobrze, jak rodzice. Ważne jest, aby z wiekiem dzieci same aktywnie włączyły się w wybieranie urodzinowych prezen­tów dla swoich przyjaciół. Niech pomyślą, co sprawiłoby koledze szczególną przyjemność.

Kiedyś panowała paskudna moda, a mianowicie zamiast upomin­ków urodzinowych proszono o pieniądze. To zadziwiające, ale wielu rodziców przystało na to. Chłopcy przynosili solenizantowi pięciofun- towy banknot. Belinda nie zaakceptowała tego zwyczaju i wysyłała swoich chłopców z tradycyjnym prezentem – książką albo płytą.

Katya narzekała:

Imprezy urodzinowe zrobiły się nienormalne. Gdy­bym mogła wyrzucić połowę rzeczy, pozbyłabym się ich, bo nienawidzę rozgardiaszu. Jeśli zapraszasz dwadzieścia pięcioro dzieci, dostajesz dwa­dzieścia pięć prezentów.

Niektórzy szczęśliwi jubilaci w ogóle nie potrzebują upominków od zaproszonych na przyjęcie gości. Oni mają już i tak wystarczająco du­żo rzeczy, a jeszcze mnóstwo dostają z okazji urodzin od krewnych. Istotą urodzinowego balu jest sam bal. Jeśli szafki twojego dziecka są bliskie rozpadnięcia się na skutek przeładowania zabawkami, które dostało na poprzednie urodziny, i którymi prawie nigdy się nie bawi, zrób to, co zrobiła pewna matka na siódme urodziny córki. Po wielo­krotnym omówieniu sprawy z dziewczynką wysłała zaproszenia z pro­pozycją, ażeby zamiast podarków dla solenizantki goście przynieśli dary do miejscowej wypożyczalni zabawek, na przykład własne, w dobrym stanie zabawki, z których wyrośli. Po zakończeniu imprezy dary zosta­ły spakowane i same dzieci poszły je ofiarować.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.