Pakiet ratunkowy: kiedy jesteś uwięziona w olbrzymim wózku

Ośmioletnia córka Oliwii chodzi do prowincjonalnej prywatnej szkoły, oddalonej od domu o 40 km. Rodzina mieszka w zapadłej wsi, do której nie dociera publiczny transport, nie ma też nikogo, z kim mogłaby dzielić obowiązek wożenia dzieci do szkoły. Robi to sama, co zabiera mnóstwo czasu. Kobieta mówi:

Świetnie się nam razem rozma­wia w czasie drogi. Czasami po południu zabieram ze sobą młodsze dziecko, ale zwykle jedziemy tylko we dwie. Wtedy córka ma okazję pytać mnie o rzeczy, które są zbyt „dorosłe" do poruszania przy młodszym ro­dzeństwie, na przykład, co to jest gwałt.

Olivia i jej córka pożytecznie wykorzystują godziny spędzane w sa­mochodzie. Każdego dnia mają dużo czasu tylko na rozmowy, co bar­dzo korzystnie wpływa na ich wzajemne więzi.

Jeśli nie możesz uniknąć regularnego wożenia dzieci samochodem, zastanów się, jak ten czas wykorzystać z pożytkiem. Jeden z ojców stwierdził, że podczas jazdy miały miejsce wszystkie ważne rozmowy jego z dziećmi oraz między dziećmi.

Podczas jazdy samochodem ucz dzieci zasad bezpieczeństwa na drogach. Namów je, żeby wyglądały przez okno i udawały, że to one siedzą za kierownicą. Niech podejmują decyzje (oczywiście na niby), co zrobić. Czy stajemy przed zebrą i puszczamy pieszych? Czy ta ko­bieta z wózkiem postępuje rozsądnie, próbując wejść na jezdnię spo­między zaparkowanych samochodów? Czy na tych światłach skręcamy w lewo, czy w prawo? Musisz zdawać sobie sprawę, że w oczach dziec­ka droga zza szyb samochodu wygląda zupełnie inaczej, niż ta pokony­wana pieszo. Niech stanie się rutyną rozmawianie o charakterystycz­nych punktach, takich jak ulubione wystawy sklepowe albo nietypowe budynki.

Weź mapę i poproś dziecko, żeby pilotowało cię do domu. Nawet jeśli umiesz trafić z zamkniętymi oczami, dla niego jest to znakomite ćwiczenie. W ten sposób przyczynisz się także do nauki geografii. Do­świadczenie to pozwoli dziecku inaczej spojrzeć na drogę i przyda się bardzo w przyszłości, gdy samodzielnie będzie chciało znaleźć drogę do określonego miejsca.

Osobiście niezbyt interesuję się samochodami, ale dla wielu dzieci i dorosłych są one przedmiotem fascynacji. Niewątpliwie przyjemniej jest spędzać godziny w samochodzie, gdy jest się miłośnikiem moto­ryzacji. Być może rozmowy o samochodach pozwalają niektórym ro­dzicom nawiązać bliższą więź z dziećmi, które z natury są nieśmiałe i zamknięte w sobie. Podobnie jak gry komputerowe, samochód jest przedmiotem neutralnym, wspólnym, i może być na przykład miej­scem spotkań dzieci z nowymi partnerami rodziców. W żadnym wy­padku nie powinien być traktowany jako domena chłopców. To kobie­ty odbywają większość kursów z dziećmi, więc wspieraj swoją córkę, żeby została dobrym kierowcą.

Pomyśl, co twoje dziecko wie o tym, jak działa samochód. Na rynku jest wiele świetnych, ilustrowanych książek przedstawiających działa­nie skomplikowanych maszyn. Dorośli mogą się z nich nauczyć równie dużo, jak dzieci. Rozmawiaj z dzieckiem na tematy takie jak zanie­czyszczenie powietrza czy zużycie benzyny, żeby ukształtować w nim poczucie odpowiedzialności za środowisko.
Ale przede wszystkim rozmawiaj, rozmawiaj i jeszcze raz rozma­wiaj. Pod warunkiem że nie tracisz z oczu drogi przed sobą, opowiadaj podczas jazdy dzieciom o rodzinie, swoim dzieciństwie, o tym, co wy­darzyło się dawno temu babci i dziadkowi. Przeznacz czas spędzany w samochodzie na rozmowy o sprawach, które są dla ciebie ważne, dziel się z dziećmi swoimi poglądami i opiniami.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.