Samodzielne powroty ze szkoły do domu

Dobrym pomysłem są samodzielne powroty ze szkoły, ale nie dro­ga do niej, jeśli niepokoisz się ewentualnym spóźnianiem i poranną godziną szczytu. Postaraj się jednak zrównoważyć zaletę, jaką jest po­południowe mniejsze natężenie ruchu z wadą tego rozwiązania. Otóż w drodze powrotnej dzieci są bardziej podniecone, łatwiej się rozpra­szają, są bardziej zmęczone i w związku z tym częściej, a tak wynika ze statystyk, ulegają wypadkom komunikacyjnym. Najlepiej, jeśli grupa dzieci ze szkoły mieszka blisko siebie, wtedy mogą chodzić razem.

Opowiada Diana, której trójka dzieci uczęszcza do prywatnych szkół w Londynie:

Szkoła mojej dziesięcioletniej córki jest bardzo rygo­rystyczna w sprawie przechodzenia przez jezdnię w pojedynkę; dzieci w jej wieku mają wręcz zakaz przechodzenia przez ulicę samodzielnie. Praw­dopodobnie wstawiono ten punkt do regulaminu pod wpływem rodziców, którzy się tego domagali. Ja pozwoliłabym jej przechodzić samej, ale ona tak bardzo się boi, że nie przejdzie nawet wtedy, gdy czekam na nią po drugiej stronie mało ruchliwej ulicy. Wyczekuje, aż podejdę i razem prze­chodzimy.

Córka Diany nie wierzy we wiasne siły, jest nieśmiała i denerwuje się na samą myśl o spotkaniu nowych ludzi czy radzeniu sobie w no­wych sytuacjach. Polityka szkoły jeszcze wzmacnia w niej brak pewno­ści, uznając, że dziesięciolatek jest niezdolny do poruszania się po uli­cach bez opieki.

Nerys, mieszkająca w centrum Londynu matka czworga dzieci, jest relatywnie ostrożnym rodzicem, nie pozwala na przykład bawić się dzieciom na ulicy. Dziesięcioletniego syna podwozi rano do szkoły, ale drogę powrotną, około półtora kilometra, chłopiec pokonuje sam. Ne­rys opowiada:


Syn bardzo lubi ten spacer do domu. Zawsze wraca z przy­jaciółmi i wydaje nam się, że często nie idą prosto do domu. Czasami się spóźnia, wtedy ja zaczynam się denerwować, że coś się stało. Innym ra­zem zjawia się szybko, bardzo zadowolony z siebie, bo całą drogę poko­nał biegiem.

Przykład syna Nerys pokazuje, że wracanie do domu bez rodziców, pod warunkiem że szkoła nie prowadzi nadopiekuńczej polityki, może stanowić dobry początek usamodzielniania dziecka (jeśli w domu ktoś na nie oczekuje). Na każdym etapie tego procesu jest bardzo ważne, żeby je dobrze znać i wiedzieć, jak się zachowuje, czy jest ostrożne, czy nazbyt odważne, czujne, czy też ze skłonnością do zamyślania się.

Jeśli dziecko wraca ze szkoły samochodem, pomyśl o tym, żeby szło kawałek pieszo na początku drogi lub na końcu. W ten sposób powięk­szysz nieco zakres odpowiedzialności dziecka za siebie, a poza tym do­starczysz mu porcję ćwiczeń i choćby odrobinę ulżysz doli kierowcy. Nigdy nie umawiaj się z dzieckiem na rogu ulicy ani w innym ryzykow­nym miejscu, gdzie bezradne będzie czekało samotnie.

Pamiętaj, żeby dziecko było widoczne dla kierowców. Niech nosi zewnętrzne okrycie w jasnych kolorach z odblaskowymi paskami, ale lepiej fluorescencyjne kurtki, bo moim zdaniem same paski to za ma­ło, musiałoby ich być bardzo dużo, żeby spełniały swoją funkcję. Jeśli robotnicy drogowi i policjanci nie zadowalają się niczym innym, jak tylko obszernymi fluorescencyjnymi żółtymi albo pomarańczowymi kombinezonami, nie widzę powodów, żeby dzieci nosiły okrycia mniej chroniące.

Najstarszemu synowi Sarah, Jackowi, pozwolono samemu wracać do domu od dziesiątego roku życia. Idzie do stacji, jedzie dwa przy­stanki lokalną kolejką, następnie dochodzi do bardzo ruchliwego skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, a potem przez osiedlowe uliczki kieruje się do domu.

Sarah opowiada:

Każdego miesiąca Jack radzi sobie lepiej. Uświado­miłam sobie, że w pociągu spotyka się z różnymi sytuacjami. Jest świad­kiem złego zachowania innych pasażerów, zarówno dorosłych, jak i dzie­ci, i sam podejmuje decyzje, jak należy postąpić w danej sytuacji. Teraz, kiedy ma dwanaście lat, może odwiedzać przyjaciół kiedy tylko chce, pod warunkiem że poinformuje nas o swoich planach. Rozumie, że musi nam mówić, dokąd idzie i nigdy nie zakłada, że się domyślimy.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.