Swoboda na przedmieściach

W miejscu, gdzie mieszka Jessica, zawsze jest dużo ludzi, jest dobra komunikacja, łatwo znaleźć budkę telefoniczną, policjanta, sporo jest tak zwanych „punktów bezpiecznych". Inaczej to wygląda na przedmie­ściach, gdzie odległości są większe, na ulicach nie ma tylu przechod­niów nawet w ciągu dnia, a samochody poruszają się znacznie szybciej i przez to ruch kołowy jest bardziej niebezpieczny. Przystanki autobu­sowe rozmieszczone są w większych odległościach od siebie, autobusy rzadziej kursują, a wzdłuż dróg rosną krzaki, w których mogą się kryć potencjalni napastnicy. Nic więc dziwnego, że chciałabyś wszędzie pod­wozić dziecko samochodem lub towarzyszyć mu w drodze.

Oznacza to, że nie masz możliwości poszerzania zakresu niezależ­ności dziecka poza domem. Spróbuj jednak tak zorganizować drogę do i ze szkoły, żeby dziecko szło samodzielnie na bezpieczniejszym od­cinku trasy. Jeśli rzeczywiście bardzo niepokoisz się z powodu nasilo­nego ruchu kołowego lub z innych powodów, ogranicz eksperyment do miesięcy letnich, kiedy przynajmniej sprzyja światło dzienne. Krót­kotrwały trening w niezależności przez kilka miesięcy w roku jest lep­szy, niż całkowity jego brak.

Przerzucenie na dzieci części odpowiedzialności za chodzenie do szkoły będzie początkowo doświadczeniem frustrującym. Pociechy bę­dą się spóźniać, wam rodzicom zaczną puszczać nerwy, będziesz chcia­ła wrócić do starego obyczaju zabierania delikwentów spod samych drzwi (dzieci z kilku rodzin zabierane są do szkoły razem, przez peł­niącego dyżur rodzica), co w tym wypadku oznacza powrót dziecka do stanu wczesnodziecięcej zależności. Spróbuj nie ulegać pokusie. Fru­stracja jest częścią procesu uczenia się. Jeśli pozbawisz dziecko odpo­wiedzialności po prostu dlatego, że nie wywiązuje się ze swoich obo­wiązków właściwie, uzna, że bycie odpowiedzialnym nie jest ważne, że zawsze ktoś – ty – wykona za nie zadanie. Czy w takim przekonaniu chcesz utrzymywać dziecko aż do wieku młodzieńczego?

Jeśli twoja pociecha należy do tych dziewięćdziesięciu procent dzie­ci, które posiadają własny rower, czy jest szansa, żeby jednoślad był wy­korzystywany do poszerzenia jego doświadczenia? Może udałoby się zaplanować dziecku jakąś bezpieczną trasę – na basen, do sklepów, do­mu kolegi. Za pierwszym razem pojedź razem z dzieckiem i wskaż mu miejsca niebezpieczne, porozmawiaj z nim o nich. Wypunktuj general­ne zasady bezpieczeństwa. Przede wszystkim dziecko powinno wie­dzieć, że nie wolno dać się zatrzymać, na przykład pod pretekstem, że złapało gumę.

Rupa, matka dziesięcioletniej córki i ośmioletniego syna, mieszka­jąca na dużym podmiejskim osiedlu, pozwala dzieciom poruszać się mniej więcej swobodnie na rowerach, pod warunkiem że omijają ruchliwe ulice, jeżdżą po ustalonych wcześniej trasach i nie rozstają się z przyjaciółką córki, a więc są zawsze we trójkę. Rupa zdaje sobie sprawę, że dana im swoboda pomaga w układaniu stosunków między dziećmi, bez interwencji osób dorosłych. Opowiada:


To oznacza, że dwie duże dziewczynki muszą opiekować się ośmioletnim chłopcem. Za­powiedziałam córce, że jeśli jej przyjaciółka, która jest bardzo miłym dzieckiem, ale bardzo dominującym, będzie kiedykolwiek niemiła dla jej młodszego brata, ma go bronić.

Uderzające w tym trójstronnym związku jest to, że jego powodze­nie zależy od zachowania córki Rupy. Podczas nieobecności matki do dziewczynki należy rola mediatora pomiędzy przyjaciółką i bratem, musi też radzić sobie z lojalnością do tych dwóch osób, których intere­sy są sprzeczne. Gdyby temu triu nie wolno było opuszczać przydomo­wego ogródka, prawdopodobnie po pomoc zwracaliby się do doro­słych. A tak dziewczynka jest postawiona wobec faktu, że w wypadku kłótni, w której brat zostanie pobity lub wykluczony z zabawy, bezpie­czeństwo malca zależy od jej umiejętności powstrzymania go od sa­motnego powrotu do domu. Ta odpowiedzialność silnie wpływa na związek dzieci, bardzo go wzmacnia. Jest to rodzaj odpowiedzialności, który zostanie w pamięci obojga do końca życia.

Dzieci w grupie są bezpieczniejsze. Ośmioletni syn Imogeny i jego sześcioletnie siostry bliźniaczki mogą razem chodzić do sklepu znajdu­jącego się na farmie. Sklep znajduje się w odległości 1,2 km, prowadzi do niego bezpieczna droga, ale bardzo blisko przebiega niezwykle ruchliwa szosa. Imogena pozwala chodzić dzieciom tylko we trójkę. Również do szkoły znajdującej się czterysta metrów od domu, do któ­rej prowadzi ścieżka wśród drzew, idą razem. Matka świadomie stara się poszerzyć zakres swobody swojej trójki, bo uważa, że symptoma­tyczną cechą nadopiekuńczych rodziców jest próba kontrolowania wszystkich aspektów życia dzieci.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.