Zaburzenia łaknienia

Coraz więcej małych dzieci, nawet sześcioletnich, trafia do szpitali z powodu zaburzeń łaknienia: anoreksji, czyli celowego samogłodzenia się, lub bulimii, która zwykle następuje po niej i polega na kompulsywnym samooczyszczaniu się poprzez prowokowanie wymiotów lub przyjmowanie środków przeczyszczających.

Wydaje się, że zaburzenia te dotykają coraz młodszych grup wieko­wych, chociaż lekarze uważają, że dzieci poniżej szóstego roku życia nie mają na tyle wykształconych zdolności poznawczych, czy jeśli wo­lisz „umysłowego wyposażenia", które są potrzebne jednostce, by by­ła zdolna rozwinąć zaburzenia łaknienia. Dziewczęta cierpią z tego powodu mniej więcej trzy razy częściej niż chłopcy, z kolei chłopcy są bardziej podatni, niż dorośli mężczyźni.

Dzieci mogą bezkarnie stracić znacznie mniej masy ciała, a więc fi­zyczne komplikacje spowodowane anoreksją ujawniają się wcześniej, niż u dorosłych. Należą do nich poważne problemy z krążeniem krwi, które mogą prowadzić do wrzodów na stopach i gangreny. Dzieje się tak, ponieważ serce nie pracuje prawidłowo i nie pompuje krwi do ca­łego ciała. U niektórych chorych dziewczynek macica i jajniki nie są w pełni rozwinięte i w związku z tym późniejsze macierzyństwo stoi pod znakiem zapytania. Czasem pojawia się krwawienie z żołądka, wy­wołane uporczywymi wymiotami. Problemy zdrowotne są wielorakie, od kłopotów z nerkami do trwałego zniszczenia szkliwa zębów. I zda­rza się niestety, że anorektycy umierają.

Typowe anorektyczne dziecko często postrzegane jest jako dziecko idealne, które zawsze zachowuje się wzorowo. W szkole zwykle jest su­mienne, świetnie się uczy i zadziwiająco dojrzale rozmawia o swojej chorobie. Znawcy nie podzielają poglądu, że anoreksja i bulimia wy­stępują u osób pragnących zwrócić na siebie uwagę. Jest to zaburzenie znacznie bardziej skomplikowane. Najważniejsze, aby rodzice wspól­nie pomagali dziecku z zaburzeniami łaknienia. Fakty mówią, że wśród dzieci, których nie udaje się wyprowadzić z choroby, prawie wszystkie mają rodziców niepotrafiących porozumieć się ze sobą lub z lekarzami. W leczeniu stosuje się terapię rodzinną ukierunkowaną na pomoc w zmianie relacji interpersonalnych między jej członkami. Początkowo bardzo może boleć to, że jest się postrzeganym jako „część problemu". Warto wtedy pamiętać, że lekarze nie mają zamia­ru rozbić rodziny, lecz pomóc jej funkcjonować prawidłowo. Proces zdrowienia jest szczególnie trudny dla rodziców, ponieważ dziecko staje się bardziej asertywne i wrogie wobec dorosłych. Etap ten odgry­wa istotną rolę w powracaniu do zdrowia.

Profesjonaliści pracujący z dziećmi z zaburzeniami łaknienia uwa­żają, że niektóre dzieci mają genetyczne predyspozycje do anoreksji. Nie oznacza to wcale, że bezwzględnie zostaną anorektykami, a jedy­nie, że choroba rozwinie się, jeśli zaistnieje określona kombinacja sprzyjających czynników. Tak jak w przypadku wielu innych zaburzeń psychicznych, cały splot wydarzeń, a nie jedno określone, prowadzi do wystąpienia zaburzeń łaknienia. Anorektyczne dzieci wywodzą się z rozmaitych typów rodzin z mnóstwem najróżniejszych problemów lub, pozornie, bez problemów. Niektórzy rodzice mówią do lekarza: Nic złego się z córką nie dzieje, ona po prostu nie je, to wszystko, tak jak­by odmowę jedzenia można było oddzielić od reszty życia dziecka.

Być może obsesja na punkcie seksu i fizycznej atrakcyjności, która ogarnęła społeczeństwo, ma coś wspólnego z tym, że coraz więcej mło­docianych dotkniętych jest zaburzeniami łaknienia. Dzieci z predyspo­zycją do anoreksji czy bulimii mają skłonność do bycia kompulsywnymi perfekcjonistami, chcą robić wszystko najlepiej. Jeśli więc zorientują się, że szczupła figura to ideał, zrobią wszystko, by osiągnąć pożądane kształty. Pomysłowość i przebiegłość, jaką wykazują dzieci z anoreksją, by ukryć fakt, że nie jedzą, są doprawdy zadziwiające. Dorosły może opuszczać posiłki, nikt go nie pyta, czy jadł śniadanie ani nie sprawdza, czy był w stołówce. Dzieci natomiast często są kontrolowane, muszą więc rozbudowywać strategie. Dyrektor Rhodes Farm Cłinic, kliniki dla anorektycznych dzieci i nastolatków, dr Dee Dawson, mówi:

Znam dzieci, które wsmarowywały sobie masło we włosy, żeby uniknąć jedzenia. Dzieci chowają żywność do skarpetek, majtek, dosłownie wszędzie. Raz zamknąłem sześcioletnią dziewczynkę w pokoju, w którym znajdował się tylko stół i wyściełane miękkie krzesło. Powiedziałem, że opuści pokój po zjedzeniu kanapek, które otrzymała. Kiedy wróciłem, zniknęły. Przeszuka­łem małą i pokój, niczego nie znalazłem. Po kilku dniach odkryliśmy, że dziewczynka rozpnda szew w siedzisku krzesła i tam schowała kanapki.

Wystarczy moment, żeby opróżnić miskę mleka z płatkami śniada­niowymi. Zdeterminowane anorektyczne dziecko poprosi cię o przy­gotowanie kanapek do szkoły, bo szkolne obiady są paskudne, albo nie chcę jadać zwierzątek, a potem w drodze do domu ze szkoły wrzuci je do ulicznego kosza na śmieci. Ośmioletnie dziecko, którego rodzina nigdy nie siada razem do posiłku, zawsze znajdzie sposób na pozbycie się jedzenia.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.