Bodziec do twórczej zabawy

Ta opinia wywołuje chyba najwięcej sprzeciwów oraz ironiczny śmiech rodziców, którzy rozdzielają swoich małych synów gotowych zatłuc się na śmierć (bo tak zachowują się bohaterowie ulubionego serialu), albo znoszą ataki złości i zawiści swoich córek, którym od­mówili ostatnio kupna reklamowanej w telewizji lalki. Nikt z rodzi­ców, z którymi rozmawiałam, nie miał wątpliwości, że na zachowanie ich dzieci olbrzymi wpływ ma to, co widziały na szklanym ekranie. Co więcej, wydaje im się, że ten wpływ nie jest ani stymulujący, ani pozy­tywny.

Niemniej odgrywanie zdarzeń oglądanych w telewizji jest jedną z najbardziej lubianych aktywności dostępnych dzieciom. To nic nie kosztuje, zachęca dzieci do wcielania się w różne role. Rozwija język i do pewnego stopnia kształtuje zdolność negocjacji. Tyle dobrego można powiedzieć na początek. Natomiast dzieci, które nie czytają książek, ale odtwarzają role z programów telewizyjnych i wykazują zdolności do rozbudowywania charakterów granych postaci, mogą dzięki telewizji brać udział w twórczej aktywności.
Niektórzy rodzice uważają, że dzieci, które tylko od czasu do czasu oglądają telewizję, lepiej wykorzystują to, co widziały w twórczej zaba­wie, niż ich uzależnieni od telewizji rówieśnicy.

Obserwuj swoje dzieci bawiące się w teatr. One nie wykorzystują w pełni odgrywanych ról jeśli:

•        Wielokrotnie powtarzają te same sekwencje. Pomóż im, sugerując pewne zmiany w scenariuszu. Nawet jeśli odrzucą twoje sugestie z krzykiem i złością, przynajmniej z nimi porozmawiasz o tym, co można, a czego nie można zmienić w danej sztuce.

•        Granie w sztuce traktują jako okazję do bójki.

•        Nie potrafią cieszyć się grą, jeśli nie mają rekwizytów, na przykład kupionych w sklepie kukiełek postaci występujących w danym pro­gramie telewizyjnym.

Takie zabawki są często bardzo drogie. Niektórzy z moich rozmów­ców zwracali uwagę, że producenci przerzucają na barki rodziców koszty filmów. Kupując laleczki – bohaterów jakiejś kreskówki, nie tyl­ko wchodzimy w posiadanie figurki, ale finansujemy także kolejne od­cinki serii. Skoro twoje dzieci nie umieją cieszyć się programem, gdy nie mają występujących w nim lalek, to sygnał, że telewizja, a nie ty, sprawuje nad nimi kontrolę. Myślę, że takiej sytuacji za wszelką cenę chciałabyś uniknąć.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.